Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Stefan Kraft wygrał w Sapporo. Dawid Kubacki - szósty

Kapitalna seria Dawida Kubackiego w Pucharze Świata przerwana. Drugi po pierwszym skoku w Sapporo Polak, w serii finałowej spadł z podium na szóste miejsce. Triumfował w wielkim stylu lider Pucharu Świata Austriak Stefan Kraft.

W nocnym konkursie Kraft był klasą dla siebie. Dwa kapitalne loty na 139 m pozwoliły mu wyprzedzić drugiego w konkursie Niemca Stephana Leyhe o ponad 20 punktów. Trzeci był Japończyk Ryoyu Kobayashi.

Reklama

Po serii dziesięciu miejsc na podium w konkursach PŚ, Kubacki musiał zadowolić się szóstą lokatą (131,5 i 126 m). Nigdy wcześniej żaden polski skoczek nie miał takiej serii miejsc na podium.

Kubacki był trzeci w sobotnim konkursie i awansował na trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. W nocy z soboty na niedzielę wygrał poprzedzające konkurs kwalifikacje, a w pierwszej serii zaatakował skokiem na 131,5 m. W finale jednak oddał gorszy skok.

Lepszy od Polaka w serii otwierającej był jedynie lider Pucharu Świata Stefan Kraft. Ciągle drugi w tym sezonie Austriak w końcu otworzył sobie drogę do wygrania zawodów lotem na 139 m. Przed serią finałową wyprzedzał Kubackiego aż o 14,1 pkt, a w finale potwierdził dominację.

Siódmy po pierwszej serii był Kamil Stoch, który skoczył 128 m, a 25. był Piotr Żyła (121 m). W serii finałowej Stoch skoczył 129 m i spadł na dziewiątą pozycję. Żyła awansował na 21. miejsce po skoku na 124 m.

Po pierwszej próbie rywalizację zakończył Aleksander Zniszczoł, który po skoku na 110 m zajął 40. miejsce. W kwalifikacjach odpadli: Andrzej Stękała i zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon Klemens Murańka.

W klasyfikacji Pucharu Świata Kraft zgromadził 1063 punkty. Drugi Niemiec Karl Geiger ma ich 1000, a trzeci Kubacki - 924. Kamil Stoch awansował na piąte miejsce.

Wyniki konkursu:

Pierwsza seria

Niedzielny konkurs, podobnie jak wcześniejsze kwalifikacje, rozpoczął się z siódmej belki startowej, a zawodnikom w pierwszej serii towarzyszył wiatr pod narty, choć ze zmienną siłą. W trakcie konkursu coraz mocniej zaczął padać śnieg.

Po długiej przerwie w zawodach Pucharu Świata pojawił się 47-letni Noriaki Kasai. Skaczący z numerem drugim japoński weteran wylądował na 112 m, ale nie zdołał awansować do finału. O trzy metry dalej skoczył jego rodak Hiroaki Watanabe, lecz i on szybko zakończył konkurs.

Pierwszy z Polaków, Aleksander Zniszczoł, doleciał do 110 m. Nasz skoczek chwilę wcześniej przebrnął kwalifikacje, co nie udało mu się dzień wcześniej. Ale o awansie do serii finałowej nie było mowy po krótkim skoku.

Po 11 skoczkach prowadzenie objął Szwajcar Gregor Deschwanden, który doleciał do 117 m. Chwilę później nowym liderem został Fin Antti Aalto, który pofrunął na 127,5 m.

Japończyk Keiichi Sato jako pierwszy z całej stawki przekroczył granicę 130 m (132 m) i zepchnął Fina Aalto z fotela lidera konkursu. Sato został pierwszym zawodnikiem, który zapewnił sobie awans do serii finałowej.

Doświadczony Austriak Michael Hayboeck doleciał do 129,5 m, ale to wystarczyło, by objąć prowadzenie w zawodach.

Piotr Żyła wylądował na 121 m. Ten rezultat dał mu pewny awans do serii finałowej, ale daleko za czołówką konkursu.

Znacznie lepiej od kolegi spisał się Kamil Stoch. Trzykrotny mistrz olimpijski skoczył 128 m i zaraz po swoim skoku zajmował trzecie miejsce.

O pół metra dalej od Polaka wylądował Ryoyu Kobayashi. Japończyk został nowym liderem, zajmując miejsce Hayboecka.

Ale Kobayashi tylko przez moment cieszył się prowadzeniem, bo Dawid Kubacki w ładnym stylu poszybował na 131,5 m i wskoczył na pierwsze miejsce.

Niemiec Karl Geiger odpowiedział skokiem na 130 m i zajął miejsce o 2,8 pkt za Polakiem.

Ale kończący pierwszą serię Austriak Stefan Kraft "odpalił rakietę", lądując na 139 m. Lider Pucharu Świata wskoczył na pierwsze miejsce z przewagą aż 14,1 pkt nad drugim Kubackim.

Seria finałowa

Druga seria rozpoczęła się przy obficie padającym śniegu. Wiatr chwilowo zaczął wiać z tyłu, a belkę startową podniesiono o jeden, a po chwili o dwa stopnie. Rozpoczynający rywalizację Yuken Iwasa skoczył 102,5 m.

Austriak Jan Hoerl popisał się niezłym lotem na 124 m i objął prowadzenie.

25. po pierwszej serii Piotr Żyła również wylądował na 124 m i to on wskoczył na pierwsze miejsce. Po 10 skoczkach Żyła był drugi za Japończykiem Daikim Ito (123,5 m).

Austriak Daniel Huber wykorzystał mocny wiatr, który znów zaczął wiać z przodu, i doleciał do 132 m, obejmując prowadzenie. Taką samą odległość uzyskał Norweg Robert Johansson, ale przegrał z Huberem o 0,1 pkt.

Czech Roman Koudelka nie miał tak korzystnych warunków i skok na 126,5 m pozwolił mu wskoczyć na pierwsze miejsce.

Fantastycznym skokiem na 138 m popisał się Peter Prevc. Utytułowany Słoweniec został nowym liderem z dużą przewagą nad rywalami.

Przed ostatnią dziesiątką zawodników belkę startową obniżono o jeden stopień. Nie przeszkodziło to Niemcowi Stephanowi Leyhe pofrunąć aż na 142 m. To oznaczało zmianę lidera.

Sędziowie po raz kolejny obniżyli rozbieg, zanim na belce usiadł Kamil Stoch. Nasz mistrz musiał chwilę poczekać na zielone światło, a później doleciał do 129 m. Zaraz po skoku był czwarty.

Ryoyu Kobayashi skoczył 132 m i nie miał szans na pokonanie Niemca Leyhe. Rodaka nie pokonał też Karl Geiger, skaczący 124,5 m.

Dawid Kubacki nie trafił na najlepsze warunki i wylądował na 126 m. To oznaczało szóste miejsce w konkursie.

Triumf w zawodach potwierdził kapitalnym lotem na 139 m Stefan Kraft. Drugi Stephan Leyhe, a trzeci Ryoyu Kobayashi.

WS

Na następnej stronie klasyfikacje Pucharu Świata i Pucharu Narodów.

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Kubacki | Kamil Stoch | PŚ w skokach narciarskich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje