Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Piotr Żyła wrócił w dobrym stylu po upadku w Wiśle

Ukrywający się nieco w czapce i ciemnych okularach, ale zdrowy i w dobrej formie. Piotr Żyła powrócił do skakania po fatalnie wyglądającym upadku w Wiśle. Ze szczegółami opowiedział o tym, co przydarzyło mu się na skoczni im. Adama Małysza w ostatnią niedzielę.

Karuzela Pucharu Świata w skokach nabiera tempa. Po inauguracji w Wiśle skoczkowie błyskawicznie przenieśli się do dalekiej Ruki, by w Finlandii walczyć o kolejne punkty.

Reklama

W piątkowy wieczór "Biało- Czerwoni" w siedmioosobowym składzie bez problemu zakwalifikowali się do sobotniego (16.30) konkursu indywidualnego. Kwalifikacje wygrał Słoweniec Timi Zajc.

Na skoczni pojawił się między innymi Żyła, który ładnym skokiem na 133,5 m wywalczył 15. miejsce i pewny awans do zawodów. Z Polaków lepszy był tylko Jakub Wolny.

Zaledwie pięć dni wcześniej Żyła zaliczył upadek na skoczni w Wiśle, który przekreślił jego nadzieje na pierwsze punkty w sezonie na swojej skoczni. Do Finlandii przyleciał jednak w dobrej formie i pewny siebie.

- W telewizji ten wypadek nie wyglądał fajnie, jak później patrzyłem. Z mojej strony, to nic takiego strasznego. Troszkę mi nartkę przykantowało, później się trochę położyłem na śnieg, niestety twarzą. Trochę mnie przekoziołkowało - opowiadał w Ruce w rozmowie z TVP Sport.

- Miałem takie spóźnione reakcje, wydawało mi się, że wstałem, a leżałem - dodał ze śmiechem, wspominając niedzielny upadek.

Jak mówił w Wiśle doktor Aleksander Winiarski, krótko po wypadku nasz skoczek był w amoku. Gdy podniósł się ze śniegu, był wściekły, odpychał doktora, a także Adama Małysza.

- Fajne uczucie, ciekawe - skomentował Żyła swój stan. - Jak leżałem, to była szybka kontrola mózgu z resztą ciała. Po chwili poczułem pieczenie na twarzy, dużo złości. Bo jak coś boli i piecze, to człowiek jest nerwowy. I nagle 250 mocy! - wyjaśnił.

Pobudzony Żyła był gotowy do dalszej rywalizacji. - Szykowałem się na drugi skok, ale nie miałem szybki, nart... Ale i tak się nie zakwalifikowałem - opisywał.

W ostatnich dniach zawodnicy nie wychodzili na skocznię, ale trenowali na siłowni. Jak podkreślił nasz skoczek, wszystko jest OK i sam rwał się do treningu.

Otarcia na twarzy powodują, że Żyła jeszcze chowa się za ciemnymi okularami. - Już w miarę się pogoiło, ale jeszcze mam trochę oczy popuchnięte, trochę strupków - powiedział.

W sobotę i w niedzielę w Ruce dwa konkursy indywidualne Pucharu Świata.

WS

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Żyła | PŚ w skokach narciarskich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje