Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Piotr Żyła w szczerym wyznaniu: Nic mnie nie cieszyło

Piotr Żyła zdaje się mieć wszelkie kłopoty za sobą. W Wiśle, między tradycyjnymi żartami, zdobył się na szczerość i opowiedział dziennikarzom, co działo się z nim w poprzednim roku.

Wyznanie Żyły może dziwić tym bardziej, że sezon 2018/19 był jego najlepszym w Pucharze Świata. Siedmiokrotnie stawał na podium zawodów indywidualnych i zajął czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej.

Znakomitymi rezultatami na skoczni nasz zawodnik przykrył to, co siedziało w jego wnętrzu w związku z prywatnymi problemami. - W zeszłym roku zabiłem wszystkie emocje i nie cieszyło mnie nic - ujawnił Żyła.

- Gdy pojawiają się emocje, jest trochę fajniej. Cały zeszły rok był totalnym zabiciem emocji - jeszcze raz podkreślił 32-letni skoczek.

Żyła, który na swoim koncie ma wiele sukcesów, odzyskał emocjonalną równowagę. - W tym roku emocje dają dodatkowe chęci, dodatkową motywację. Gdy emocje są, można zrobić jakiś krok naprzód, a nie cały czas na równym, dobrym poziomie - znów żartował podopieczny Michala Doleżala.

Reklama

- Po to skaczę, żeby się cieszyć, że mogę rywalizować i sprawdzać się z najlepszymi.  Jest fajniej i luźniej - zapewnił.

- Jak jest daleko, to jest przyjemnie, jak nie jest daleko, to jest mniej przyjemnie. To były takie moje normalne skoki, na jakie mnie stać w tym momencie - mówił o swoich próbach w sobotnim konkursie drużynowym w Wiśle, w którym "Biało-Czerwoni" zajęli trzecie miejsce.

- W piątek taki trochę kubeł zimnej wody, byłem za bardzo zestresowany. Oczekiwania i to, co chciałem zrobić, mnie przerastało, a w sobotę było już w porządku - podkreślił.

W niedzielę o 11.30 Żyłę i spółkę czeka pierwszy w sezonie konkurs indywidualny.

Z Wisły Aleksandra Bazułka i Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL