Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Piotr Żyła po zajęciu czwartego miejsca w Sapporo

W niedzielnym konkursie w japońskim Sapporo Piotr Żyła zajął czwarte miejsce ex aequo z Halvorem Egnerem Granerudem. Do podium zabrakło niewiele, ale mimo to wiślanin jest zadowolony z wyniku. – Skoki były dobre i to najbardziej mnie cieszy – powiedział Żyła w rozmowie dla serwisu Skijumping.pl.

Tylko 0,5 pkt zabrakło Piotrowi Żyle do 10. w karierze podium. W drugim konkursie indywidualnym na skoczni w Sapporo Polak uplasował się na czwartym miejscu razem z Norwegiem Granerudem.  

- Skoki były dobre i to najbardziej mnie cieszy. Można było ładniej wylądować - stwierdził Żyła w wywiadzie z dziennikarzem Skijumping.pl.

Jak przyznał reprezentant Polski, wiatr był pomocny w wykonaniu zadania, ale nie przesądził o końcowym rezultacie.

- Na pewno coś pomogły warunki, ale sam skok był tez dosyć dobry. Wiadomo, że nawet jak się ma wiatr pod narty i gorzej się skoczy, to też nie jest takie proste polecieć - skomentował podopieczny Stefana Horngachera.

Reklama

W trwającym sezonie zawodnik WSS Wisła pięciokrotnie stawał na pucharowym podium. Ostatnie zawody zakończone w najlepszej trójce miały miejsce 16 grudnia w Engelbergu. Minął ponad miesiąc i wygląda na to, że Żyła ponownie jest w stanie walczyć o najwyższe lokaty.

- Dzisiaj te skoki były lepsze. Ten drugi tez nie był zły. W Predazzo tez oddawałem fajne skoki. Jest OK i pomalutku zaczyna to nabierać rytmu takiego, jaki powinien być - dodał Polak.

Konkursy w Japonii wymagają szybkiego przestawienia się na inna strefę czasową. W ubiegłych latach nasz reprezentant miewał z tym problemy. Po sobotniej rywalizacji wyznał, że zdarzało mu się... wkładać głowę w śnieg. Jak było tym razem?

- Pierwszy raz w Japonii udało mi się wszystko fajnie poukładać, że nie miałem w ogóle problemów z tym porannym konkursem, bo zawsze to z nim były największe problemy. W tym rok wszystko fajnie sobie zaplanowałem, poukładałem. Każdego dnia wstawaliśmy w miarę wcześnie. Nie była to żadna nowość - wyznał Żyła.

Teraz skoczków czeka powrót do Europy. W piątek karuzela Pucharu Świata przenosi się do Niemiec. W Oberstdorfie odbędą się trzy konkursy indywidualne. 

AB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje