Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Ojciec Kamila Stocha skomentował odejście z kadry Horngachera

Już tylko kilkanaście dni zostało do rozpoczęcia kolejnego sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich, który po raz trzeci z rzędu zostanie zainaugurowany w Wiśle-Malince. Tymczasem powrócił temat okoliczności, w jakich z naszej kadry pod koniec marca odszedł trener Stefan Horngacher.

Już przez cały okres letniej Grand Prix byliśmy świadkami nowego rozdania, choć w reprezentacji Polski nie doszło do rewolucji, a jedynie ewolucji. Nowym trenerem kadry naszych skoczków został Michal Doleżal, który wcześniej był asystentem Stefana Horngachera i, jak było wiadomo, wykonywał wiele obowiązków. Wręcz mówiło się, że Czech był osobą "multifunkcyjną".

Reklama

Dyrektor w Polskim Związku Narciarskim Adam Małysz jednak nie robił tajemnicy z faktu, że choć nazwisko Doleżala było jedną z kandydatur, to za faworyta uchodził prowadzący Szwajcarów Ronny Hornschuh. Tyle tylko, że Niemiec, zdając sobie sprawę z ogromnej popularności skoków w naszym kraju, a w związku z tym z potężną presją, odmówił naszym działaczom.

Doleżal w sezonie letnim pokazał, że mimo młodego wieku i wcześniej koleżeńskich relacji z zawodnikami, ma "papiery" do prowadzenia kadry. Dość powiedzieć, że letnią Grand Prix wygrał Dawid Kubacki, choć nasi skoczkowie wzięli udział w niewielu konkursach.

W rozmowie na portalu sport.tvp.pl wrócił jednak temat rozstania się z Horngacherem, który swoją decyzję oficjalnie ogłosił dopiero podczas finałowych konkursów lotów w Planicy. W pewnym momencie pojawiły się naciski na Austriaka, by nie zwlekał do samego końca, ale on sam długo miał ważyć, czy kierować się rozumem, czy sercem. Wybrał pracę tam, gdzie jest jego rodzina, czyli w Niemczech i objął tamtejszą kadrę narodową.

Bronisław Stoch zapytany, czy trwające wówczas zamieszanie i niepewność, w jakimś stopniu wpłynęły na zachowanie syna Kamila przyznał, że taka sytuacja zawsze męczy, po czym skomentował sposób rozstania z twórcą wielkich sukcesów.

- Smuci styl, w jakim to wszystko zrobiono. Nie był to elegancji sposób rozstania. Martwiąca sytuacja. (...) Chodzi o to, że nie dano dokończyć trenerowi pewnego etapu. Miał czas i prawo się zastanowić. Przeanalizować w głowie, co i jak powinno się stać. Przytupywanie i wymuszanie decyzji nie sprzyjało. W takich momentach odbija się to na relacjach, itp. Jeśli ma to być podobnie rozwiązywane w przyszłości, lepiej, żeby szybko zweryfikować styl i zacząć lepiej rozstrzygać w inny sposób. To kwestia ewolucji, uczenia się na bieżąco działaczy i innych odpowiedzialnych osób. Błędy zdarzają się wszystkim - ocenił ojciec lidera naszej kadry, trzykrotnego mistrza olimpijskiego Kamila Stocha.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch | Stefan Horngacher | Michal Doleżal | Michał Doleżal

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje