Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Martin Schmitt jest zdania, że Stefan Horngacher pożegna się z Polską

Jest coraz więcej przesłanek, które wskazują na to, że trener kadry A polskich skoczków Stefan Horngacher po będącym na finiszu sezonie rozstanie się z naszą drużyną narodową i wybierze atrakcyjną ofertę pracy w Niemczech.

Skoro już nawet Apoloniusz Tajner, urodzony optymista, publicznie przygotowuje polskich kibiców na pesymistyczny scenariusz, to znaczy, że Austriak - choć bardzo dyskretny w swoim postępowaniu - wyraźnie skłania się ku bardzo dobrej propozycji pracy z niemiecką reprezentacją.

Jeśli bowiem Polska stała się dla kontynuatora polskich sukcesów po erze Adama Małysza drugim domem, to ognisko rodzinne Austriaka od kilkunastu lat tli się w Niemczech. To właśnie za naszą zachodnią granicą Horngacher ma dom, tam mieszka jego rodzina, w tym żona Nicole Hoffmeyer. Trener nie ukrywa, że tęsknota za najbliższymi, w połączeniu z kuszącą ofertą pracy, może przechylić szalę, wszak na antenie TVP Sport w wymowny sposób powiedział, że "czasem musisz podejmować decyzje głową, a nie sercem".

Reklama

I właśnie te przesłanki, w połączeniu z niemieckim systemem, zdaniem byłego znakomitego niemieckiego skoczka narciarskiego Martina Schmitta sprawią, że Horngacher wróci z Niemiec. - Rozmawiałem z nim, ale nie o tym, bo chciał się koncentrować na mistrzostwach. Też czekam na rozstrzygnięcie z zaciekawieniem, ale myślę, że Stefan obejmie niemiecką kadrę. Takie mam przeczucie - ujawnił w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" wybitny multimedalista, mistrz olimpijski z Salt Lake City.

Schmitt dodał, że wedle jego wiedzy Austriak osiadł w Niemczech w 2004 roku, czyli już w czasie pierwszej przygody z Polską, gdy zajmował się szkoleniem naszej kadry młodzieżowej. - Stefan nie jest starym trenerem, ale też nie najmłodszym, więc musi myśleć o tym, co dalej. I przypuszczam, że lepiej mu będzie w niemieckim systemie - dodał Schmitt i nadmienił, że po rozmowie z Horngacherem jest pewien, iż pobudką przy podjęciu decyzji na pewno nie będzie zaawansowany wiek naszej pierwszej reprezentacji, najstarszej w konkursie drużynowym podczas mistrzostw świata w Seefeld. - To nie jest powód. Rozmawiałem z nim o tym. Obaj wiemy, że przed Polakami jeszcze wiele sukcesów, do kolejnych igrzysk utrzymają poziom. No i na przykład Dawid Kubacki wcale nie jest taki stary. (...) I jeszcze raz: na pewno wybór Niemiec nie jest łatwiejszą drogą dla Horngachera - stwierdził wielki rywal Adama Małysza ze skoczni.

AG

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje