Reklama

Reklama

​PŚ w skokach. Kubacki przerwał świetną serię: Zabrakło szczęścia

Dawid Kubacki zajął szóste miejsce w niedzielnym konkursie indywidualnym na skoczni w Sapporo, choć na półmetku rywalizacji zajmował drugą lokatę. Polak był zadowolony ze swojej postawy i zdradził, czego zabrakło mu do tego, by stanąć na podium.

W 10 poprzednich konkursach nasz reprezentant stawał na podium - to trzecia najlepsza tego typu passa w historii skoków narciarskich. Wcześniej nie dokonał tego żaden Polak. Kubacki był na dobrej drodze, by po raz 11. znaleźć się w czołowej trójce, lecz po drugim skoku konkursowym nie obronił swojej pozycji.

- Nie było źle. Trochę brakło szczęścia w drugiej serii i było by fajnie, ale i tak jest dobrze. Myślę, że ten wyjazd do Japonii można podsumować bardzo pozytywnie - były dobre skoki i całkiem niezłe miejsca, więc wyjadę stąd z uśmiechem na ustach - zdradził triumfator tegorocznego Turnieju Czterech Skoczni w rozmowie z TVP Sport. W sobotnich próbach Polakowi zdarzało się zbyt wcześnie wychodzić z progu. W niedzielę jednak, jak sam przyznał, te problemy udało się wyeliminować.

Reklama

- Dzisiaj już lepiej trafiałem w próg i były to całkiem fajne skoki, ale potrzeba tutaj troszeczkę szczęścia - mówił Kubacki.

Skocznia w Sapporo nie jest szczęśliwym obiektem dla tych skoczków, którzy chcą przejść do historii. To właśnie w niedzielnym konkursie na Okurayamie przerwana została przed kilkoma laty fantastyczna seria Słoweńca Petera Prevca, który stawał na podium w 12 kolejnych konkursach.

- Nawet nie przyjeżdżając tutaj wiedzieliśmy, że różnie może być - stwierdził z uśmiechem najlepszy z polskich skoczków.

Kubackiego i pozostałych "Biało-Czerwonych" wspierało na skoczni wielu kibiców, także tych z Polski.

- To bardzo przyjemne, że ludzie, którzy są tu na emigracji, przychodzą nam kibicować. Są też tacy, którzy przyjeżdżają tu na konkurs z Polski, co jest szalone - można to tak nazwać. Ale wielkie podziękowania dla nich za to, że im się chce. To coś co powoduje, że nam też się chce - mówił wdzięczny fanom Kubacki.

W czołowej dziesiątce niedzielnego konkursu znalazło się także miejsce dla Kamila Stocha, który zajął dziewiątą lokatę. Awans do drugiej serii wywalczył również Piotr Żyła, który zakończył zmagania na 21. pozycji.

Po pierwszej próbie rywalizację zakończył Aleksander Zniszczoł, który po skoku na 110 m zajął 40. miejsce. W kwalifikacjach odpadli: Andrzej Stękała i zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon Klemens Murańka.

Wygrał Austriak Stefan Kraft, drugi był Niemiec Stephan Leyhe, a podium uzupełnił reprezentant gospodarzy Ryoyu Kobayashi.

TB

Dowiedz się więcej na temat: Dawid Kubacki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje