Reklama

Reklama

​PŚ w skokach. Kamil Stoch: Narty "strzelały" i sporo na tym traciłem

W niedzielnym konkursie indywidualnym na skoczni w Sapporo Kamil Stoch zajął dziewiąte miejsce. W porównaniu do sobotnich zawodów znacznie poprawił więc swoją lokatę, choć nie wszystkie błędy udało mu się wyeliminować. Jednym z nich były "strzelające narty".

W sobotę Stoch zajął odległe 21. miejsce. W niedzielnych zmaganiach "Orzeł z Zębu" oddał dwa równe skoki, szybując 128 m w pierwszej i 129 m w drugiej serii. Lepszy wśród Polaków był tylko Dawid Kubacki, który przerwał swoją passę 10 kolejnych konkursów na podium i uplasował się na szóstej lokacie.

Reklama

- To był dla mnie pozytywny i dobry dzień - podsumował swój niedzielny start Stoch w rozmowie z TVP Sport.

- Oddałem solidne skoki, dużo lepsze niż w sobotę. Wyeliminowałem błędy, czyli skrzywienia tuż za progiem. Dziś był mały problem z odpowiednim trafieniem w próg, ale trzeba szukać plusów. Należy do nich zaliczyć fakt, że leciałem prosto i miałem poczucie pewności - dodał 32-latek.

Stoch przyznał także, że po nieudanych skokach najchętniej nie udzielałby wywiadów.

- Wolałbym nic nie mówić, ale wiem, że czasami muszę. Było jak było, wszyscy widzieli. Mogę tylko powiedzieć, że odczucia były takie, iż dziś było lepiej niż wczoraj. Niektóre błędy udało się wyeliminować, niektóre pozostały, jak te na progu, przez to też narty "strzelały" zaraz za progiem i na tym dużo dzisiaj traciłem. Poza tym i tak jest okej - stwierdził nasz reprezentant.

Na poprawę niedzielnej dyspozycji Stocha wpływ miał trener polskiej kadry Michal Doleżal, który już w sobotę zdradził, że "ma pomysł na Stocha".

- Wiele nie zdołamy teraz zmienić. To są drobne rzeczy, które można zmodyfikować ze skoku na skok, np. w pozycji najazdowej, i które dają później duży efekt. Tak też istotnie było - zaznaczył "Orzeł z Zębu".

W niedzielnych zawodach triumf święcił Austriak Stefan Kraft, drugie miejsce zajął Niemiec Stephan Leyhe, a podium uzupełnił reprezentant gospodarzy Ryoyu Kobayashi.

Trzeci z "Biało-Czerwonych" Piotr Żyła uplasował się na 21. pozycji. Po pierwszej próbie rywalizację zakończył Aleksander Zniszczoł, który po skoku na 110 m zajął 40. miejsce. W kwalifikacjach odpadli: Andrzej Stękała i zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon Klemens Murańka.

TB

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Stoch

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje