Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Kamil Stoch ma apetyt na więcej, ale...

Kamil Stoch i długo, długo nikt. Tak wygląda walka o zwycięstwo w turnieju Raw Air, rozgrywanym w ramach cyklu Pucharu Świata w skokach narciarskich. Trzykrotny mistrz olimpijski po konkursie drużynowym na mamuciej skoczni w Vikersund stracił nieco przewagi nad Robertem Johanssonem, choć w drugiej serii oddał znakomity skok. Mistrz z Zębu asekuracyjnie podchodzi do szansy na pobicie rekordu świata w odległości, zwracając uwagę na zmieniony profil obiektu Vikersundbakken.

Jeszcze w treningach na mamucim obiekcie w Norwegii Stoch dał nadzieję rywalom, że może tym razem zdołają mu zagrozić, ale gdy przyszły kwalifikacje pokazał piekielną moc. Polak wygrał je po raz siódmy z rzędu, a więc nie znajduje na siebie mocnego w kwalifikacjach od Pucharu Świata w Zakopanem, czyli od 26 stycznia tego roku.

Reklama

Stoch tym razem skakał z numerem 40., bowiem o kolejności decydowała klasyfikacja generalna PŚ w lotach narciarskich. Lider naszej kadry już do samego końca nie opuścił miejsca zarezerwowanego dla zwycięzcy, choć bardzo blisko uplasował się najgroźniejszy rywal Robert Johansson. Norweg wprawdzie skoczył krócej aż o 9,5 m, ale oddawał swoją próbę w znacznie trudniejszych warunkach wietrznych. Dzięki temu, po uwzględnieniu rekompensaty, przegrał z dominatorem z Polski tylko o 1,5 pkt.

O ile Johansson w powietrzu dużo pracuje rękoma i jego skoki zazwyczaj nie wyglądają efektownie, o tyle lot Stocha znów był majestatyczny i najwyższej próby.

"Czy ten skok określiłbyś petardą" - zapytał Kamila reporter TVP Sport, a odpowiedź naszego mistrza mogła zadziwić.

"Eksperci pewnie dopatrzą się błędów. Ja sam zresztą czułem, że nieco go spóźniłem, ale była energia i wyszedł solidny skok" - stwierdził lider Raw Air oraz Pucharu Świata.

Pytany o szansę na pobicie rekordu świata w Vikersund, tak odparł. "Z tego, co wiem i sam zauważyłem, to skocznia została trochę zmieniona, trochę inny jest jej profil. W poprzednim roku przy locie na ponad 240 metrów wydawało się, że jeszcze jest dość sporo metrów, żeby polecieć dalej. A teraz miałem wrażenie, że to naprawdę jest już bardzo daleko. Nie chcę też mówić, że nic z tego, bo ktoś może skoczyć ponad 250 m i zamknie nam usta" - ocenił z uśmiechem na twarzy.

Obecny oficjalny rekord świata w długości lotu narciarskiego wynosi 253,5 m i należy do Stefana Krafta. Austriak pofrunął ponad ćwierć kilometra 18 marca 2017 roku na mamucie właśnie w Vikersund.

W drużynówce Polacy zajęli drugie miejsce, z ogromną stratą do Norwegów, wynoszącą 265,6 punktów. Indywidualnie Orzeł z Zębu też roztrwonił trochę przewagi nad Johanssonem, która z 89,1 pkt stopniała do 55,7 pkt.

AG

Puchar Narodów w skokach 2017/18 - klasyfikacja

1.Norwegia7149 pkt
2.Niemcy5976
3.Polska5795
4.Austria3642
5.Słowenia3223
6.Japonia2659

PŚ w skokach 2017/18 - klasyfikacja

1.Kamil Stoch(Polska)1443 pkt
2.Richard Freitag(Niemcy)1070
3.Daniel Andre Tande(Norwegia)985
4.Stefan Kraft(Austria)881
5.Robert Johansson(Norwegia)840
6.Andreas Wellinger(Niemcy)828
7.Johann Andre Forfang(Norwegia)789
8.Andreas Stjernen(Norwegia)665
9.Dawid Kubacki(Polska)633
10.Markus Eisenbichler(Niemcy)597

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje