Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Horngacher ujawnił kulisy swojego odejścia z reprezentacji Polski

Karuzela Pucharu Świata w skokach narciarskich nabiera rozpędu. "Biało-Czerwoni" rozpoczęli sezon pod wodzą Michala Doleżala, który zastąpił Stefana Horngachera. Ten ostatni osiągnął z naszą reprezentacją niesamowite sukcesy, by "głośno" rozstać się z Polską.

Dla Doleżala to debiutancki sezon w roli pierwszego trenera reprezentacji Polski. Orły rozpoczęły PŚ od trzeciego miejsca drużynowo w Wiśle oraz od trzeciej lokaty Kamila Stocha w konkursie indywidualnym.

Reklama

Tydzień później w Ruce "Biało-Czerwonych" zabrakło na podium, a z powodu złych warunków atmosferycznych udało się rozegrać tylko jeden konkurs. Teraz czas na rywalizację z Niżnym Tagile.

Debiut Doleżala w Wiśle można uznać za udany, choć presja oczekiwań w narodzie jest ogromna po trzech latach wielkich sukcesów pod wodzą Horngachera.

Austriak prowadzi teraz reprezentację Niemiec, choć w rozmowach wraca wciąż sprawa jego rozstania z "Biało-Czerwonymi" i ciągnąca się tygodniami debata "zostanie-odejdzie", która miała wpływ także na psychiczną formę skoczków i atmosferę w zespole.

W rozmowie z Kamilem Wolnickim z "Przeglądu Sportowego", Horngacher ujawnia kulisy swojego rozstania z Polakami i niekończącego się tematu swojego odejścia.

"To nie była moja wina, a bardziej Wernera Schustera, poprzedniego trenera Niemców. Przed lotami w Oberstdorfie ogłosił, że odchodzi i wszyscy uznali, że jedynym gościem, który może go zastąpić, jestem ja. Zaczęły się więc spekulacje" - wspomina Horngacher.

"A ja odbyłem jedno spotkanie z niemiecką federacją. Spytali, czy jestem zainteresowany, więc powiedziałem, że nie dam odpowiedzi, bo najpierw chcę ze swoją drużyną wystąpić w mistrzostwach świata w Seefeld. Okazało się to niemożliwe, bo Niemcy zaczęli o mnie walczyć coraz mocniej, do tego ciągle pojawiały się spekulacje i ta kula śniegowa wciąż rosła" - wyjaśnił austriacki trener.

Szkoleniowiec nigdy nie ukrywał, że chciałby z powrotem przenieść się do Niemiec, zwłaszcza, że tam mieszka jego rodzina. Zdaje sobie jednak sprawę, że przeniesienie nie odbyło się w spokojnej atmosferze.

"Przyznaję, czułem, że nie wszystko w zespole jest takie jak wcześniej. Pojawiła się niepewność, ale naprawdę starałem się skończyć pracę, utrzymując jak najwyższy poziom. I tak było, bo chłopaki skakali świetnie do końca, a w Planicy odebraliśmy Puchar Narodów. Później ogłosiłem, że odchodzę" - powiedział Horngacher.

WS

Dowiedz się więcej na temat: Stefan Horngacher | PŚ w skokach narciarskich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje