Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Horngacher rozchwytywany. Opuści Polskę?

Pod wodzą Stefana Horngachera polscy skoczkowie zostali czołową drużyną świata. Coraz bardziej niepokoją doniesienia, że po obecnym sezonie austriacki szkoleniowiec może rozstać się z reprezentacją "Biało-Czerwonych".

Zakusy na 49-letniego Horngachera mają przede wszystkim Niemcy i Austriacy, czego nie ukrywają tamtejsze media.

Reklama

Austriackiemu szkoleniowcowi bliżej do kadry Niemiec, z którą już pracował jako drugi trener. Tym bardziej, że z reprezentacją naszych zachodnich sąsiadów po 11 latach może się rozstać Werner Schuster.

Horngacher objął pierwszą reprezentację Polski w 2016 roku i pierwotnie podpisał kontrakt na dwa lata. Pod wodzą Austriaka "Biało-Czerwoni" osiągnęli gigantyczne sukcesy indywidualnie i drużynowo. Kamil Stoch po raz trzeci sięgnął po złoto olimpijskie i wygrał Puchar Świata, a polska drużyna zdobyła złoty medal mistrzostw świata i brąz olimpijski. To tylko mała część wielkich sukcesów Orłów trenowanych przez Horngachera.

W ubiegłym roku Austriak zgodził się przedłużył kontrakt z Polskim Związkiem Narciarskim, ale tylko o rok. W polskim obozie nie ma pewności, że uda się przekonać szkoleniowca do dalszej pracy w naszym kraju, mimo osiąganych sukcesów.

- Cały czas rozmawiamy ze Stefanem. Już podczas ostatniej olimpiady padła propozycja, żeby został do kolejnej, ale on tak daleko w przyszłość nie patrzy. Moje zadanie polega na tym, żeby spróbować go przekonać, by przez kolejne lata, do olimpiady był z nami - powiedział Adam Małysz w obszernej rozmowie ze Skijumping.pl w Innsbrucku. - Myślę, że to dobre rozwiązanie nie tylko dla nas, ale i dla niego. Zna ten zespół, wie na co stać zespół, nie tylko jeśli chodzi o zawodników, ale i szkoleniowców - dodał.

Polski Związek Narciarski stara się wyjść naprzeciw wszelkim pomysłom i oczekiwaniom Horngachera, który dba o rozwój polskich skoków na wielu poziomach.

- Staramy się zapewnić mu wszystko, co jest potrzebne. Trudno mi powiedzieć, czy w innym kraju dostanie to, czy nie - uśmiecha się Malysz. - Oczywiście nie jesteśmy idealni, pewne błędy popełniamy. Ale szybko się uczymy i reagujemy, jak możemy - dodaje dyrektor reprezentacji.

Małysz nie ukrywa, że, mimo owocnej współpracy, austriacki szkoleniowiec może przyjąć którąś z ofert z innych federacji. Wszystko ma się wyjaśnić po lutowych mistrzostwach świata w Seefeld.

- Jeśli Stefan postanowi, że nie zostanie, będziemy musieli sobie jakoś poradzić, oby nie. Już dużo wcześniej dostałem zapewnienie od Horngachera, że jeśli będzie jakiś sygnał, że nie podpisze z nami kontraktu, to dowiem się pierwszy. Bo pod koniec sezonu jest już zdecydowanie za późno, żeby móc zareagować - podkreślił Małysz.

- W tym momencie nie wyobrażam sobie kadry bez Stefana, bo on to trzyma. Jest oczywiście cały sztab, który bardzo mocno pracuje, ale jego pojęcie o tym, co robi i całe zaangażowanie, to jest coś cennego, co mamy teraz - podsumował były znakomity skoczek.

WS

Dowiedz się więcej na temat: Stefan Horngacher | Adam Małysz | PŚ w skokach narciarskich

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje