Reklama

Reklama

PŚ w skokach - Gąsienica-Daniel: Nie ma powodu do paniki

Zdaniem brązowego medalisty mistrzostw świata w słowackim Szczyrbskim Jeziorze (1970) i olimpijczyka z Sapporo (1972) Stanisława Gąsienicy-Daniela nie należy oceniać pierwszych startów Polaków w PŚ w skokach narciarskich zbyt surowo.

Mimo, że do sobotniego konkursu indywidualnego w fińskim Kuusamo nie zakwalifikował się Kamil Stoch, a pozostała czwórka Polaków zajęła odpowiednio: Dawid Kubacki 22., Maciej Kot 32., Krzysztof Miętus 47. i Piotr Żyła 48. miejsce, były skoczek stwierdził, że nadal nie widzi - jak to określił - powodów do paniki.

Reklama

- To jeszcze są pierwsze pucharowe starty! Nieudane, ale przecież nie zawsze musi być tak, że od pierwszego skoku jest wspaniale. Po co od razu panika i próby analizy +dlaczego+. Dajmy im trochę czasu. Ja uważam, że już niebawem będzie lepiej - ocenił.

Dodał, że z własnego doświadczenia wie, iż słabe starty na początku zimy o niczym nie świadczą. - Często jest tak, że gdy w pierwszych konkursach jest świetnie, to pod koniec sezonu brakuje +pary+. Wydaje mi się więc, że nic złego się nie dzieje i o ile mam rację, to chłopcy pokażą się z dobrej strony w najważniejszych zawodach sezonu czyli MŚ, a i w pucharze powalczą o jak najlepsze miejsca.

Przebywający obecnie w Chicago Gąsienica-Daniel powiedział, że uważnie śledzi nie tylko konkursy, ale i wszystkie wypowiedzi szkoleniowców. - Mówi się głównie o wyraźnie złej dyspozycji Kamila Stocha. To mądry i doświadczony zawodnik, ale jak każdy ma prawo do gorszego okresu. Trzeba pamiętać, że i Adam Małysz miał całkiem nieudane starty, po których wygrywał cały puchar! Bądźmy dobrej myśli, miejmy cierpliwość i okazujmy więcej zaufania zawodnikom i szkoleniowcom - podsumował medalista mistrzostwa świata z 1970 roku.

Krytycznie na starty Polaków patrzy natomiast Janusz Fortecki, były trener kadry polskich skoczków, w tym m.in. złotego medalisty ZIO w Sapporo w 1972 roku, Wojciecha Fortuny. - Nie ma co robić tragedii ale i też nie ma się z czego cieszyć, ponieważ jeżeli zawodnicy są dobrze przygotowani, to powinni plasować się przez cały sezon w czołówce. Moim zdaniem, jeżeli tylko od przypadku do przypadku będą dobrze skakali, to nie ma co liczyć na jakieś cuda. Jak na razie ich starty są zdecydowanie poniżej moich oczekiwań.

Zdaniem byłego szkoleniowca, Łukasz Kruczek powinien mieć do dyspozycji większą niż obecnie liczbę skoczków. - Tymczasem przewijają się ciągle te same nazwiska. To niestety nasuwa myśl, że znów nie mamy szerokiego zaplecza, po które trener może sięgnąć w przypadku gorszej dyspozycji liderów reprezentacji. To mnie martwi, ponieważ czasem trzeba się wycofać i spokojnie potrenować, a wtedy kto na zastępstwo? - podsumował Fortecki.

Kolejna szansa na zdobycie pucharowych punktów 8 i 9 grudnia. W rosyjskim Soczi, które będzie gospodarzem ZIO w 2014 roku (a dokładnie w oddalonej o ok. 40 km Czerwonej Polanie), rozegrane zostaną dwa konkursy indywidualne.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje