Reklama

Reklama

PŚ w skokach - Długopolski: podium Stękały to wielka radość, ale i zaskoczenie

- Ogromne zaskoczenie i jeszcze większa radość - komentował drugie miejsce Andrzeja Stękały w sobotnim konkursie w Zakopanem Kazimierz Długopolski, olimpijczyk.

W sobotę na Wielkiej Krokwi Stękała zajął drugie miejsce przegrywając z Japończykiem Ryoyu Kobayashim zaledwie 0,3 pkt.

"Ogromne zaskoczenie ale i jeszcze większa radość, bo to przecież mój wychowanek! Przyznam szczerze, że mimo bardzo dobrego sezonu i tego, że miesiąc temu, tu w Zakopanem, Andrzej był piąty, to dziś nie postawiłbym na to jego podium" - cieszył się olimpijczyk z Sapporo (1972) i Lake Placid (1980).

Zapytany skąd aż tak wielkie zaskoczenie, trener klubowy Stękały (AZS Zakopane) powiedział, że mimo solidnie wykonywanych treningów, przed laty skoczek specjalnie nie błyszczał.

"Po prostu zapowiadał się na tzw. średniaka, więc tym bardziej cieszę się z pomyłki w jego ocenie. On znalazł się w czołówce światowej, a ja po prostu jestem bardzo dumny".

Dodał, że gdy opadły pokonkursowe emocje, już na chłodno przeanalizował finałowy skok Stękały i ocenę sędziów. "Różnice punktowe były bardzo niewielkie, więc przyznanie mu po 18 pkt. podczas gdy inni zawodnicy wcale lepiej od niego nie skakali i otrzymali o pół punktu więcej, były dla mnie nie do końca zrozumiałe. Moim zdaniem sędziowie go skrzywdzili.  To nie pierwszy przypadek w tym sezonie - widzę, że nie są w formie, zwłaszcza przy ocenie lądowania. Mimo to należy się cieszyć z sukcesu, jutro też jest dzień i Andrzej może powtórzyć wynik albo i go poprawić, za co mocno trzymam kciuki" - zapewnił wieloletni sędzia FIS.

Szkoleniowca cieszy stabilna forma zawodnika. "I oby tak było dalej, zwłaszcza że przed nim nie tylko walka o pucharowe punkty, ale i mistrzostwa świata (Oberstdorf, 23 lutego do 7 marca)".

Trochę martwią go natomiast gorsze wyniki pozostałych biało-czerwonych. "Szczerze mówiąc dzisiaj wypadliśmy trochę blado. Nasza można rzec etatowa czołówka ma chyba jakąś zadyszkę, chociaż nie powiem - Piotrek Żyła w drugiej serii skoczył bardzo dobrze. Kamil jak na zawodnika tak wysokiej klasy też nie błysnął".

Według niego błędy, o których po konkursie mówili zawodnicy, świadczą o spadku formy.

"Chwilowym, bo na pewno szykują się na MŚ, ale teraz można śmiało powiedzieć, że obecnie dyspozycja kuleje. Z drugiej strony jednak wiem, że z ich doświadczeniem i zadziornością jutro mogą pokazać się ze znacznie lepszej strony" - podsumował Długopolski.

W sobotę ósme miejsce zajął Piotr Żyła (132 i 134,5 m), 11. Dawid Kubacki (132 i 131 m), 20. Kamil Stoch (127,5 i 132 m). Do finałowej serii nie awansowali 32. Paweł Wąsek, 36. Jakub Wolny, 38. ex aequo Klemens Murańka i Maciej Kot, 40. Tomasz Pilch, 41. Stefan Hula i 45. Aleksander Zniszczoł.

W niedzielę o 14.45 na skoczni imienia Stanisława Marusarza rozegrane zostaną kwalifikacje, o 16.10 rozpocznie się pierwsza seria konkursowa.(PAP)

autor: Joanna Chmiel

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje