Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Andrzej Stękała wyrzutem sumienia Stefana Horngachera? Skoczek zabrał głos

Nikt nie ma wątpliwości, że największym objawieniem w kadrze Michala Doleżała jest Andrzej Stękała. Ten sam, który za kadencji trenera Stefana Horngachera, gdy ten wyniósł naszą kadrę na nieznany wcześniej poziom, był o krok od zakończenia kariery. Czy 25-latek z Zakopanego przede wszystkim ma żal do Stefana Horngachera, czy również sam uderza się w pierś? Reakcja Stękały w tej sprawie pokazuje, że jest już dojrzałym sportowcem.

Ten sezon niewątpliwie należy do Stękały, który od pierwszych konkursów wyrastał na jednego z liderów naszej kadry.

Choćby dla porządku w grupie, mając w drużynie takiego giganta, jak Kamil Stoch, czyli najbardziej utytułowany polski skoczek, hierarchia musi być zachowana, ale sportowo Stękała nie kłania się mistrzowi z Zębu.

I pomyśleć, że reprezentant klubu AZS Zakopane mógł dołączyć do pokaźnej grupy naszych utalentowanych skoczków, którzy nigdy nie zdążyli w pełni pokazać swojego talentu, bo zakończyli kariery. Wspólny mianownik w zasadzie był jeden: brak możliwości zarobkowania, bo nie da się ukryć, że w skokach praktycznie tylko starty w Pucharze Świata gwarantują dopływ gotówki. Stękała również znalazł się na ogromnym rozdrożu, gdy w kadrze Horngachera nie było dla niego miejsca. Jednak wtedy pomocną dłoń wyciągnął do niego trener Maciej Maciusiak oraz właścicielka obecnie chyba jednej z najsłynniejszych karcz na Podhalu, czyli "Chaty Zbójnickiej".

Dzięki temu Stękała przetrwał najgorszy okres i dzisiaj skacze tak, że ręce same składają się do oklasków. Dość powiedzieć, że podczas minionego weekendu z PŚ w Zakopanem ten sympatyczny zawodnik po raz pierwszy w karierze zdołał wspiąć się na podium, choć już kilkukrotnie w tym sezonie był bliski tej sztuki.

W rozmowie z TVP Sport Stękała odniósł się do pytania, czy nie po drodze było mu z trenerem Horngacherem, na co przytaknął. Poproszony, by nieco bardziej szczegółowo opowiedzieć o kulisach tego braku chemii, odparł tak: - Ciężko powiedzieć... Miał zamkniętą grupę i trudno było się do niej dostać. Jak komuś się nie udało na samym początku, to tak jakby było pozamiatane. Ale wiem, że sam popełniłem dużo błędów i wyglądało to tak, a nie inaczej. Wyciągnąłem jednak wnioski i podejrzewam, że takich błędów już nie popełnię - uzasadnił.

Reklama

Nie zdecydował się jednak pójść krok dalej i ujawnić, jakie to błędy mogą obciążać jego konto. - Wolałbym zostawić to dla siebie - uciął temat 25-latek.

Art

Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Stękała | Stefan Horngacher | Stefan horngarcher

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje