Reklama

Reklama

PŚ w skokach. Adam Małysz o tym, co dzieje się z Maciejem Kotem i Stefanem Hulą

Dlaczego Stefan Hula, a przede wszystkim Maciej Kot tak słabo spisują się w bieżącym sezonie Pucharu Świata? Jeśli ktoś taki, jak będący non stop przy kadrze A Adam Małysz, mistrz z bagażem ogromnego doświadczenia, ma problem z udzieleniem odpowiedzi na to pytanie, to znaczy, że problem jest bardzo trudny do rozwiązania.

W takich sytuacjach kibice i eksperci utyskują na dyspozycję zawodników, ale łatwo sobie wyobrazić, co czują sami zainteresowani. Za kadencji Stefana Horngachera Stefan Hula zaczął święcić życiowe sukcesy, z kolei Maciej Kot uwolnił swój spory potencjał. Niestety tylko na chwilę i już w ostatnim roku pracy jego forma pozostawiała wiele do życzenia. Konsekwencją była decyzja eks-szkoleniowca, który postanowił nie zabrać zawodnika na MŚ w Seefeld.

Ten sezon, będący nowym rozdaniem pod batutą trenera Michala Doleżala, to pasmo niepowodzeń Kota i wielce przeciętna dyspozycja Huli.

Problem Kota znany jest od dłuższego czasu, zaczyna się na progu skoczni, a przenosi na niestabilną pozycję w locie. Problem w tym, że teoria to jedno, a praktyka jest dużo bardziej skomplikowana. Tak wynika ze słów do niedawna naszego wielkiego mistrza Adama Małysza.

- Stefan i Maciej potrzebują spokojnego treningu. Oni naprawdę dobrze przepracowali całe lato i de facto teraz nie wiemy, co się z nimi dzieje, że jest tak źle. Mogło być gorzej, ale nie aż tak - przyznał w rozmowie z TVP Sport dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej w Polskim Związku Narciarskim.

Reklama

Rozmowa z Małyszem miała miejsce zaraz po niedzielnym konkursie w Titisee-Neustadt, zanim jeszcze swój wybór ogłosił Doleżal. Decyzją czeskiego szkoleniowca w najbliższy weekend z PŚ w Zakopanem (24-26 stycznia) weźmie udział dziewięciu "Biało-Czerwonych": Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Stefan Hula i Maciej Kot, Aleksander Zniszczoł, Jakub Wolny, Andrzej Stękała i Adam Niżnik.

Tymczasem Małysz miał wątpliwości, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze dla słabiej spisujących się naszych skoczków. Głośno rozważał, na ile zasadny jest ich udział w zawodach z cyklu PŚ. - Na pewno trzeba się mocno zastanowić, co dla nich będzie teraz najlepszym rozwiązaniem i dla nas również. Jak popatrzmy na to, co dzisiaj (w niedzielę - przyp.) wydarzyło się w Pucharze Kontynentalnym, gdzie najlepszy był Andrzej Stękała na 30. miejscu, to zapomnijmy o jakimkolwiek wyniku w PŚ. W sobotę ten zawodnik był piąty, więc może niedziela była tylko przypadkiem? - zastanawiał się dyrektor.

Jak rozwiązać ten palący problem, mając na względzie dobro Kota i Huli? - Tak jak mówię, trenerzy kadr A, B i C muszą usiąść i postanowić, co dalej robić - stwierdził Małysz.

Art

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje