Przykre pożegnanie Kamila Stocha. Ogłosił twardy reset. "Wymazuję z pamięci"
Kamil Stoch jeszcze przed startem sezonu ogłosił, że po jego finiszu zakończy karierę, co oznacza, że kolejne zawody są dla niego okazją do pożegnania się z konkretnymi skoczniami. W tym kontekście pożegnanie z Ruką było wyjątkowo przykre, ponieważ trzykrotny mistrz olimpijski w sobotę nie zapunktował, a w niedzielę, podobnie jak inni zawodnicy, nawet nie mógł oddać skoku. "Wymazuję to z pamięci" - wyznał później w rozmowie ze Skijumping.pl.

Kamil Stoch w maju ogłosił, że po sezonie 2025/2026 zakończy karierę, z kolei miesiąc później rozwiał wszelkie wątpliwości - decyzji nie zmieni, nawet jeśli będzie odnosił sukcesy na arenie międzynarodowej. "Podjąłem już decyzję, niezależnie od tego, co się wydarzy. Nieważne, czy ten sezon będzie udany, czy nie będzie udany. Z końcem najbliższej zimy zakończę swoją karierę zawodniczą" - powiedział w rozmowie z "Super Expressem".
Taka deklaracja oznacza, że każdy kolejny start jest dla trzykrotnego medalisty olimpijskiego swego rodzaju pożegnaniem. Pożegnaniem z danym obiektem czy cyklem - pod koniec października takowe nadeszło w Letnim Grand Prix, Polak wówczas zaprezentował się kibicom w Klingenthal.
38-latek w ostatni weekend otrzymał z kolei szansę na pożegnanie się z fińską Ruką. Tam plany organizatorów pokrzyżowały silne podmuchy wiatru, przez które odwołano piątkowe treningi i kwalifikacje. Zawodnicy wrócili na obiekt w sobotę, wówczas Stoch najpierw zaprezentował się najlepiej z Polaków podczas treningu (125 metrów i 21. miejsce), później był 48. w kwalifikacjach. Samych zawodów już nie będzie dobrze wspominał, skok na 112,5 m dał mu zaledwie 37. miejsce i brak awansu do drugiej serii, która finalnie i tak została później przerwana.
Kamil Stoch żegna się z Ruką. "Uznaję, że mnie tutaj nie było"
Stoch w niedzielę z kolei już na obiekcie HS 142 się nie zaprezentował - najpierw bowiem odwołano poranne kwalifikacje, później sam konkurs. Jak więc utytułowany skoczek podsumuje weekend w Ruce?
"Zastanawiałem się wracając z zawodów jak podejść do tego, co się wydarzyło i po prostu wymazuję to z pamięci. Uznaję, że mnie tutaj nie było. Nie było tego weekendu, uważam że nie ma sensu tego rozgrzebywać, roztrząsać tylko skupić się na tym, co przed nami" - ogłosił zawodnik w rozmowie ze skijumping.pl.
Trzykrotny mistrz olimpijski pokusił się też o podsumowanie początku sezonu w swoim wykonaniu.
Liczyłem na trochę więcej, na trochę lepsze rezultaty, natomiast jeżeli chodzi o moją dyspozycję sportową, to jest ona taka, jak sobie wyobrażałam. (..) Podsumowując weekend w Lillehammer i zawody w Falun to powiedziałbym, że ten poziom jest naprawdę dobry z mojej strony
Stoch zadeklarował przy tym, że wciąż popełnia błędy, ale w przeciwieństwie do tego, co działo się w poprzednim sezonie, te błędy nie dają mu poczucia, że będzie trudno je wyeliminować. Tego, czy 38-latek zdoła jeszcze poprawić swoje skoki, dowiemy się już w najbliższy weekend w Wiśle, gdzie odbędą się dwa konkursy indywidualne.















