Przeskoczył niemieckiego mamuta, ledwo wylądował. Wygrał o jedną dziesiątą punktu
Kwalifikacje na skoczniach mamucich są dużo ciekawsze niż te rozgrywane na obiektach normalnych lub dużych ze względu na liczbę przepustek - nie 50, lecz tylko 40 zawodników może awansować do konkursu głównego. Poprzeczka w Oberstdorfie stała więc nieco wyżej, niektórzy na pewno martwili się, czy cała piątka Polaków ją przeskoczy. Problem z tym miał Kamil Stoch, ale wszystko skończyło się dobrze. Pierwsze miejsce dla Johana Andre Forganga, który pofrunął ponad rozmiar obiektu.

Przed kwalifikacjami na skoczni mamuciej w Oberstdorfie (HS235) przeprowadzono dwie serie treningowe, które nie dały klarownego obrazu tego, czego polscy kibice mogą się spodziewać po "Biało-Czerwonych". Paweł Wąsek w pierwszej z nich był najlepszym z naszych rodaków, a w drugiej najgorszym. Piotr Żyła najpierw zanotował 178,5 metra, a następnie 214, choć z pomocą wiatru wiejącego pod narty ze średnią prędkością 0,44 metra na sekundę. Fani żyli więc przez kilka chwil w sporej niepewności.
Kwalifikacje w Oberstdorfie. Daleki lot Forfanga i przebudzenie Żyły
Na długie loty kibicom przyszło trochę poczekać. Z pierwszej dziesiątki listy startowej aż czterech zawodników nie przekroczyło 150. metra. Z czasem poziom oddawanych prób rósł. Jako pierwszy z Polaków na belce pojawił się Piotr Żyła. Zaprezentował się świetnie, bo tym razem miał 1,52 m/s wiatru w plecy, a i tak osiągnął 195,5 metra. Otrzymał aż 32,8 punktu rekompensaty i na długo objął prowadzenie. Zmienił go na nim skaczący 9 zawodników później Domen Prevc.
Negatywnie zaskoczył za to Kamil Stoch. Mistrz z Zębu najpewniej spóźnił odbicie na progu, bo jego lot od początku nie wyglądał zbyt dobrze. Przeciągał skok jak mógł, wyratował 171,5 metra, ale z notą identyczną jak Kevin Bickner Polak i Amerykanin byli pierwsi w gronie "oczekujących" na awans. Dość szybko jednak mogli odetchnąć z ulgą, bo "prezent" sprawił im Killian Peier (zaledwie 152,5 metra). Niedługo później nadszedł czas na Aleksandra Zniszczoła, który jako drugi w tych kwalifikacjach osiągnął odległość zaczynającą się od cyfry "2".
W końcowej części serii doszło do sensacji. Marius Lindvik zaskoczył próbą na zaledwie 176,5 metra. Jego nota była gorsza o 2 punkty od Stocha i Bicknera, co oznaczało, że jeśli nie dojdzie do kolejnej wielkiej niespodzianki, to Norweg nie awansuje do sobotniej rywalizacji. Sportowy cud się nie zdarzył. Mistrz świata będzie mógł jedynie obejrzeć zmagania spod obiektu albo z hotelu.
Jako ostatni z "Biało-Czerwonych" zaprezentował się Paweł Wąsek. Wywalczył najlepszą notę z naszych rodaków, skokiem na 210,5 m wyprzedził Żyłę o 2,8 pkt.
Prawdziwą petardę "odpalił" Johann Andre Forfang, który przecież wygrał wcześniej pierwszą serię treningową. Poleciał poza rozmiar skoczni (236 m) i ledwo utrzymał równowagę po lądowaniu. Otrzymał niskie noty, ale nie przeszkodziło mu to w wygraniu kwalifikacji. O jedną dziesiątą punktu wyprzedził Domena Prevca. Trzecia lokata dla Michaela Hayboecka. Polacy w drugiej, trzeciej i czwartej dziesiątce.
Wyniki kwalifikacji do sobotniego konkursu w Oberstdorfie (HS235):
1. Johann Andre Forfang (236 m/220,3 pkt)
2. Domen Prevc (220,5 m/220,2 pkt)
3. Michael Hayboeck (232 m/217,6 pkt)
...
15. Paweł Wąsek (210,5 m/200,7 pkt)
17. Piotr Żyła (195,5 m/197,9 pkt)
23. Jakub Wolny (197,5 m/189,0 pkt)
24. Aleksander Zniszczoł (200 m/185,3 pkt)
39. Kamil Stoch (171,5 m/160,7 pkt; ex aequo z Kevinem Bicknerem)
Zobacz również:











