Przerwana seria Kacpra Tomasiaka. Słowa Polaka budzą niepokój
Na ośmiu konkursach z rzędu z punktami Pucharu Świata w debiutanckim sezonie zakończyła się seria Kacpra Tomasiaka. W niedzielnym konkursie w Klingenthal 18-latkowi do awansu do "30" zabrakło zaledwie 0,6 pkt. Nasz najlepszy skoczek w tym sezonie szczerze mówił o tym, z czym borykał się na skoczni, na której w październiku poznał go świat. Te słowa nie brzmią zbyt optymistycznie.

W skrócie
- Przerwana została imponująca seria punktowanych startów Kacpra Tomasiaka w Pucharze Świata, przez co młody skoczek nie awansował do czołowej trzydziestki w Klingenthal.
- Tomasiak przyznał, że weekend w Klingenthal był dla niego pełen trudności, a jego skoki charakteryzowały się licznymi błędami i brakiem stabilności.
- Polak otwarcie mówi o zmęczeniu oraz konieczności refleksji nad dalszymi startami, choć zapewnia, że fizycznie czuje się dobrze i nie planuje dodatkowych treningów.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kacper Tomasiak, który w październiku błysnął w Klingenthal w zawodach Letniego Grand Prix, tym razem nie skakał najlepiej na Vogtland Arenie.
Tak naprawdę od pierwszego skoku miał problemy, choć w sobotę potrafił oddać bardzo dobrą próbę w pierwszej serii konkursu, po której walczył o podium. W niedzielę przyszło jednak rozczarowanie. 18-latek najpierw ledwo wślizgnął się do konkursu, a następnie nie awansował do serii finałowej. Zabrakło zaledwie 0,6 pkt.
Kacper Tomasiak: ewidentnie coś w tych skokach nie grało i teraz się trzeba zastanowić
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Każda seria kiedyś się kończy. W niedzielę do tego, by wystąpić w "30" zabrakło zaledwie 0,6 pkt. Szkoda.
Kacper Tomasiak: - Tak, ale moje skoki nie były najlepsze. Może te niedzielne nie wyglądały aż tak źle, jak te sobotnie. Wkradło się do nich zbyt wiele błędów.
Problem z trafieniem w próg to był ten, z którym się zmagałeś?
- W niedzielę akurat nie. Miałem minimalne problemy na progu, a po wyjściu z niego zaczynało mi brakować stabilności. Przez to traciłem od razu wysokość. Do tego warunki nie pomagały i przy takich błędach, trudno było z tego odlecieć.
W niedzielę problemy miałeś już w kwalifikacjach. Można powiedzieć, że wślizgnąłeś się do konkursu. Serce zabiło mocniej?
- Trochę tak, choć wiedziałem, że skoczyłem za kreskę, oznaczającą kwalifikację. Czekałem jednak w niepewności aż do momentu, kiedy pojawi się wynik na tablicy.
W październiku w Klingenthal świat poznał Kacpra Tomasiaka. Teraz dla ciebie weekend na tej skoczni był bardzo mieszany. Większość twoich skoków była jednak nieudana, ale z kolei jednym dobrem walczyłeś o podium.
- Nałożyło się na to trochę czynników. Brakowało mi w ten weekend dobrego czucia i swobody. Chyba dało o sobie też znać znużenie cotygodniowymi zawodami. Nigdy wcześniej nie doświadczyłem czegoś takiego. Ewidentnie coś w tych skokach nie grało i teraz się trzeba zastanowić, czy to jest efekt zmęczenia, czy nie. Niby fizycznie czuję się bardzo dobrze, ale jednak coś jest nie w porządku.
Potrzebujesz dodatkowych treningów przed startem w Engelbergu?
- Nie. Przedyskutuję to jeszcze z trenerami, ale nie ma chyba takiej potrzeby.
W Klingenthal - rozmawiał Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












