
Najważniejszym problemem, z jakim musiała się uporać Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS), są kombinezony. Przy nich sztaby poszczególnych kadr manipulują najwięcej.
W ostatnich sezonach aż oczy bolały od patrzenia na to, jak zawodnicy mają nisko zawieszony krok. Dotyczy to wszystkich bez wyjątku. Także Polaków.
Okropna wiadomość od gwiazdy skoków. Poważne nieszczęście
Zaczyna się nowa era kontroli w skokach narciarskich
- To, co się działo przez ostatnich kilka lat to była masakra - powiedziała kiedyś w rozmowie z Interia Sport Agnieszka Baczkowska, polska kontrolerka z FIS.
Pierwsze testy skanera 3D odbyły się w czasie zawodów finału Pucharu Świata w Planicy. Kolejne - po naniesieniu poprawek - przeprowadzono przy okazji Igrzysk Europejskich Kraków-Małopolska 2023.
- Pierwsze oficjalne pomiary zaczynamy 12 lipca. Dzień wcześniej mamy spotkanie on-line z trenerami - zakomunikowała Baczkowska.
Samo skanowanie zawodnika nie trwa długo, ale same pomiary zajmują jednak więcej czasu.
Surowy skan trzeba przepuścić przez system, który tworzy awatar. Potem trzeba jeszcze zweryfikować tego awatara. To zajmuje zatem kilkanaście minut. To jest jednak ważny krok w skokach narciarskich. Teraz mamy bardzo dokładny podgląd na kontrolę postury zawodnika. Testy były nam potrzebne, by określić, jakie jest możliwe maksymalne odchylenie od pionu. Dzięki skanerowi widzimy też dokładnie, jak ktoś stoi. Na tego awatara nakładane są osie od kostki do kolana, od kolana do biodra, od biodra do szyi, od szyi do czubka głowy. Widzimy zatem, czy ktoś stał prosto, czy może się garbił, by się "zmniejszyć", bo w tym kierunku ostatnio to wszystko szło
- Odchodzimy od nomenklatury wysokości ciała. Mierzymy po prostu długość ciała. Wysokość jest zawsze względem jakiegoś podłoża. Długość jest niezależna. Jesteśmy w stanie na podstawie długości kości i stawów wyliczyć długość ciała, ale nie o to też chodzi, by zawodnicy stali do kontroli w jakiś dziwnych pozach. Im się wydaje, że obniżą się względem podłoża, jak się zgarbią. Tyle że jak dodamy długości od stawu do stawu, to i tak wyjdzie nam właściwy wynik - dodała.
Najpierw skanowani będą zawodnicy, a w przyszłości do tego będzie skan zawodnika w kombinezonie. To wykluczy nieprawidłowości.
- W przyszłym sezonie chcemy ruszyć tabelę BMI, ale do tego potrzebujemy rzeczywistego wzrostu i wagi zawodników, a nie zmanipulowanych wartości, które mają się nijak do rzeczywistości i zaburzają obraz realnego BMI - przyznała Baczkowska.
- Tyle przeżyłem już różnych pomiarów, że i do tego się dopasuję. Wszystko idzie z techniką do przodu. Teraz przyszedł czas na skanowanie - skwitował Piotr Żyła.
Córka rywala Adama Małysza szaleje na skoczni. "Nowa pchła"












