Powtarzające się kłopoty Stocha. Nagle nastąpiła zmiana. Trener wszystko potwierdził
Kamil Stoch i problemy z pozycją najazdową to właściwie niekończąca się historia. Nasz mistrz na przestrzeni swojej wybitnej kariery wielokrotnie podkreślał, jak wiele trudności sprawia mu "złożenie się" do skoku. Po niedzielnym skoku kwalifikacyjnym przyznał, że trener Michał Dolezal dał mu wskazówkę, która zadziałała. Jako żywo przypomniało to sytuację z sezonu 2020/2021, gdy drobna korekta poprowadziła Stocha do wielkich triumfów.

Kamil Stoch po prawie 20 latach skakania na najwyższym poziomie jest zawodnikiem, który ma już swoje przyzwyczajenia i trudno jest wprowadzać znaczące modyfikacje w jego skokach. Pytanie brzmi, czy takowe są potrzebne, czy wielki mistrz powinien skupić się na detalach, które robią różnice?
W tym momencie właśnie o tym w swoich wywiadach mówi 38-latek, który właśnie przechodzi przez swój ostatni sezon w profesjonalnej karierze. Po niedzielnych kwalifikacjach do pierwszego konkursu 74. Turnieju Czterech Skoczni Stoch kolejny raz w swojej karierze zwrócił uwagę na pozycję najazdową.
Jedna korekta zmieniła wszystko. Stoch znów posłuchał Dolezala
Ta wielokrotnie przysparzała mu sporo problemów, a prędkości nigdy nie należały do imponujących. W kwalifikacjach wszystko się "poskładało", w dużej mierze za sprawą Michała Dolezala. - Trener miał rację. Obniżyłem nieco swoją pozycję i... poszło - powiedział w rozmowie z Eurosportem Stoch po kwalifikacjach.
To nie pierwsza sytuacja, gdy Michał Dolezal w okolicy Turnieju Czterech Skoczni wprowadza korektę, która pomaga Stochowi znacząco poprawić swoje wyniki na skoczni. Podobnie wydarzenia ukształtowały się w sezonie 2020/2021, gdy korekta nastąpiła jeszcze w Engelbergu.
Do Szwajcarii Stoch przyjechał bez miejsca na podium we wcześniejszych pięciu konkursach. Już pierwsze zawody w "magicznym Engelbergu" przyniosły przełom, bo Stoch ukończył je na drugim miejscu, zgłaszając akces do triumfu w nadchodzącym wielkimi krokami Turnieju Czterech Skoczni.
Wszystko za sprawą zmiany sposobu ruszania z belki. - W Engelbergu zmieniliśmy schodzenie do pozycji najazdowej. Wygląda to bardziej stabilnie i Kamil chyba też czuje się bardziej komfortowo - mówił wówczas w rozmowie z "TVP Sport" trener reprezentacji Polski Michał Dolezal.
- Tak, to jest właściwie niuans, nad tym się pracuje cały czas. U nas zajmuje się tym głównie Michał Doleżal, który jako główny trener cały czas to obserwuje. Czasem jest potrzebna jakaś drobna korekta, właśnie ten niuans, by zawodnik zaczął czuć na progu coś innego - wtórował mu Grzegorz Sobczyk w rozmowie ze "Sport.pl".
Od wprowadzenia tej zmiany wyniki Stocha zanotowały niesamowity skok. Podium w Engelbergu było bowiem jedynie "przystawką" do dania głównego, jakim były kolejne tygodnie. Trzykrotny mistrz olimpijski zapisał sobie na koncie trzeci w karierze triumf w Turnieju Czterech Skoczni, a także wygrał w Titisee-Neustadt, co było ostatnim triumfem Kamila w Pucharze Świata.











