Potężne problemy polskich skoczków, Małysz rozgoryczony. Nie gryzł się w język
Reprezentacja Polski w skokach narciarskich umiarkowanie dobrze rozpoczęła sezon Pucharu Świata. Kibice mogą się cieszyć głównie za sprawą występów Kamila Stocha i Kacpra Tomasiaka. Już niebawem karawana PŚ przyjedzie do Polski. W Wiśle Maciej Maciusiak planuje wystawić grupę krajową. Jak się jednak okazuje, są poważne problemy, które niekoniecznie ze zrozumieniem przyjmuje Adam Małysz.

Karuzela Pucharu Świata ruszyła w tym sezonie z przytupem. Rywalizacja rozpoczęła się od dwóch konkursów w Lillehamer. Z Norwegii skoczkowie przenieśli się do Szwecji, gdzie zawody odbywały się na dwóch różnych skoczniach w ramach przygotowań do przyszłorocznych mistrzostw świata.
Najpierw konkurs na skoczni normalnej, a potem dużej. Na obu obiektach obyło się bez większych problemów związanych z wiatrem. Te zgodnie z oczekiwaniami pojawiły się podczas pierwszego dnia w Kussamo, gdzie tradycyjnie wiatr nie pozwalał na swobodne skakanie. Po weekendzie w Finlandii przyjdzie czas na skakanie w Wiśle.
Problemy w Polsce. Małysz nie gryzł się w język
Tam trener Maciej Maciusiak chce wystawić do rywalizacji grupę krajową, co pozwoli wyłonić najlepszych polskich skoczków na konkursy w Klingenthal, a także być może w Engelbergu. Problem jednak w tym, że Polacy, którzy są obecnie w kraju, nie mają odpowiednich warunków do treningów.
Skocznie nie są bowiem gotowe do treningów, o czym z wyraźną złością opowiedział Adam Małysz. - Nie jest to łatwa sytuacja. Jeśli chodzi o Wisłę, to przygotowujemy. Jeszcze potrzeba jedną lub dwie nocy, by dosypać śniegu - rozpoczął w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" prezes PZN.
- Jeśli chodzi o Zakopane, to chyba nikt nie spodziewał się, że aż tyle śniegu spadnie. Wiemy, że na śniegu naturalnym zawodnicy nie poskaczą, bo to jest tak, że jak przychodzi odwilż, to jego nie ma w momencie. Ubolewam nad tym, że Zakopane przespało czas, bo siatki miały być założone po ostatnim zgrupowaniu kadry i nie wiem, dlaczego tak się nie stało - dodał.
- Ustalaliśmy, że przetarg jest dużo wcześniej w tym roku, by sprawdzić cały sprzęt i szybciej założyć siatki, by skocznia była faktycznie gotowa. Do mnie nie dotarło, że tych siatek nie ma założonych, ale jeśli tak jest, to troszkę kicha - podsumował były wybitny polski skoczek.
Pierwsze skoki na obiekcie imienia Adama Małysza zaplanowane są na piątek 5 grudnia. Tego dnia odbędą się serie treningowe oraz kwalifikacje. Dzień później skoczkowie dostaną szansę w serii próbnej, a potem także w konkursie indywidualnym. Pozostaje wierzyć, że skocznia będzie gotowa do rywalizacji.











