Poruszające wyznanie Stocha tuż przed końcem kariery. "Głowa dawno odmówiła"
Kamil Stoch rzutem na taśmę wywalczył kwalifikację do przedostatniego konkursu indywidualnego tego sezonu. Trzykrotnemu mistrzowi olimpijskiemu nie udało się jednak dzisiaj przekroczyć granicy 200 metrów. Choć awans został wywalczony, Stoch wyraźnie nie był zadowolony ze swojego występu. - Mimo tego, że głowa dawno odmówiła posłuszeństwa i jestem na skraju wyczerpania mentalnego, to jednak jestem tutaj - przyznał po swoim skoku. Polak odniósł się także do "niespodzianki", która miała miejsce tuż przed jego próbą.

Dla Kamila Stocha finał sezonu w Planicy będzie jednocześnie jego ostatnimi występami w Pucharze Świata. Trzykrotny mistrz olimpijski z pewnością liczył na lepsze wyniki tej zimy, jednak jego próby były dalekie od tych, które prezentował w najlepszych latach swojej kariery.
W kwalifikacjach do piątkowego konkursu Stoch, po skoku na 190 metrów, zajął ostatnie miejsce dające awans. Tuż za nim znalazł się Dawid Kubacki, którego nie zobaczymy w jutrzejszym konkursie. W czwartek na skoczni Letalnicy od rana panowały trudne warunki atmosferyczne. Ostatecznie udało się przeprowadzić tylko jedną serię treningową, a same kwalifikacje rozpoczęły się z 40-minutowym opóźnieniem.
Ostatnie skoki Kamila Stocha w Planicy. "Każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem"
O dużym pechu przed swoimi próbami mógł mówić Kamil Stoch, którego zarówno podczas treningu, jak i kwalifikacji kilkukrotnie ściągano z belki startowej. W porównaniu z treningiem 38-latek z Zębu poprawił swój rezultat o kilkanaście metrów. Jego pierwsza próba na Letalnicy wyniosła 179,5 m.
"Tak naprawdę już od kilku tygodni, o ile nie miesięcy, każdy dzień jest dla mnie wyzwaniem i każdy skok jest bardzo wymagający, ale dzisiaj też podszedłem do tego trochę normalnie. Chociaż przeciągało się, było dużo stania w zapiętym w całym sprzęcie, ale takie konkursy już bywały i trzeba było po prostu podejść do tego normalnie i zrobić to, co jest najlepsze" - przyznał Stoch.
Tak, do końca walczę. Mimo tego, że już po prostu głowa dawno odmówiła posłuszeństwa i jestem na skraju wyczerpania mentalnego, to jednak jestem tutaj. Wiem, że też dużo ludzi przyjechało, żeby być tutaj ze mną w tych dniach, żeby mnie wesprzeć do końca sezonu i ja postaram się dla nich, ale i również dla trenerów, którym też bardzo dziękuję za całą prace. Może jeszcze jakiś jeden raz coś zaskoczy i polecę po prostu daleko, i to sprawi frajdę
Kamil Stoch w końcowej części sezonu zajmuje 31. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do tej pory jego najlepszą lokatą była 10. pozycja podczas rywalizacji w Lahti.
"Do wczoraj byłem może nie sceptycznie nastawiony, ale bardziej na przetrwanie niż na czerpanie radości, ale dzisiaj, jak zapinałem narty, zwłaszcza teraz po tym skoku kwalifikacyjnym, kiedy odsłoniło się tutaj trochę tej przestrzeni i zobaczyłem całą skocznię w jej pełnym majestacie, to znowu to poczułem - że chcę to zrobić" - dodał.
Zaskoczenie przed skokiem Stocha. To on dał mu sygnał do startu
Kibice mogli być zaskoczeni, gdy sygnał do startu w kwalifikacjach Polakowi nie dał Maciej Maciusiak, jak miało to miejsce w dotychczasowej części sezonu. Zamiast niego tę rolę przejął były trener Stocha, Łukasz Kruczek. To właśnie pod jego wodzą zawodnik z Zębu osiągał swoje pierwsze wielkie sukcesy.
Nie konsultowano tego ze mną. Domyślam się, że wpadli na to już wczoraj wieczorem, ale dla mnie to nie ma większego znaczenia. Oczywiście jestem im wdzięczny każdemu za pracę, którą wykonali dla mnie, ale siedząc na belce nie widzę twarzy osoby. Widzę postać, widzę ruch, ale nie wiem, kto to jest. To nie ma dla mnie znaczenia
Piątkowa rywalizacja na Letalnicy rozpocznie się o godzinie 15:00, natomiast godzinę wcześniej zaplanowano serię próbną. W tym roku po raz pierwszy w historii na mamucim obiekcie w Planicy zaprezentują się także skoczkinie. W piątek zaplanowano ich oficjalny trening, natomiast w sobotę staną do rywalizacji w konkursie.
Z Planicy - Natalia Kapustka, Interia Sport















