Poruszająca przemowa Maciusiaka. Zwrócił się do syna
Polscy skoczkowie zakończyli zmagania w Predazzo na medal. Dosłownie. W konkursie duetów po srebro sięgnęli Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak, którzy sprawili tym samym kibicom bardzo miłą niespodziankę. Jednym z największych wygranych olimpijskich zmagań jest jednak również trener naszych Orłów, Maciej Maciusiak. Po poniedziałkowym konkursie obszernie opowiedział o ostatnich dniach przed kamerą Eurosportu. Na koniec poprosił o możliwość publicznego zwrócenia się do... syna.

Nawet najwięksi optymiści nie mogli zakładać, że polskim skoczkom uda się przywieźć z Włoch olimpijskie medale. Już jeden krążek wydawał się dość odległym marzeniem. Oni tymczasem zdobyli aż trzy: dwa srebrne i brązowy. Ten pełen sukcesów marsz zwieńczony został w poniedziałkowy wieczór, kiedy to drugie miejsce w rywalizacji duetów zajęli Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak.
To wielki moment nie tylko dla nich, ale i trenera Macieja Maciusiaka, który przez cały sezon musiał mierzyć się z krytyką. Jak się okazało - Polacy błysnęli jednak wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebowali: w trakcie najważniejszej imprezy czterolecia.
Maciusiak: Te igrzyska przejdą do historii
Poniedziałkowy konkurs duetów zakończył się przedwcześnie: trzecia seria z powodu trudnych warunków została anulowana bezpośrednio po skoku Kacpra Tomasiaka. Za wiążące uznano rezultaty po serii drugiej, co dawało nam srebro.
- To, co się dzisiaj działo to niewiarygodne. Pierwsza, druga seria bardzo dobre w naszym wykonaniu. Coś niesamowitego. Wszystkim serdeczne gratulacje (...) Te igrzyska przejdą do historii, bo co się na nich odwaliło, to nie wiem, kiedy do nas dojdzie - mówił "na gorąco" przed kamerą "Eurosportu" Maciej Maciusiak.
Trener Polaków przyznał, że po nieudanym, trzecim skoku Tomasiaka, a przed decyzją o anulowaniu finałowej serii przeżywał trudne chwile.
- Kacper nie miał szans, był puszczony na "królika doświadczalnego". Już wcześniej zapowiadano, że zmagania mogą zostać odwołane, nawet nam nie powiedziano, że siedzi na belce - zdradził, dodając, że decyzje jakie musiał podejmować nie tylko we Włoszech, ale i w perspektywie całego sezonu były niejednokrotnie trudne.
- Kończymy igrzyska z trzema medalami, może nawet czterema, bo w duecie było ich przecież dwóch. Gratulacje jeszcze raz dla wszystkich - mówił szkoleniowiec raz jeszcze podkreślając, że sukces to zasługa całego sztabu osób.
Na koniec poprosił o możliwość publicznego zwrócenia się do... syna.
- Chciałem swojemu synowi, Maćkowi... Ma jutro urodziny. Powiedziałem mu, że nie mam żadnego prezentu. Powiedział, że medal mu wystarczy. Ma 14 lat. Maciek, wszystkiego najlepszego - zakończył szkoleniowiec.












