Polski trener był na liście Niemców. Zapadła decyzja ws. umowy. Jest podpis
Pięknie zakończył się Puchar Świata 2025/26 dla Grzegorza Sobczyka. Polski trener wreszcie wraz z Władimirem Zografskim wywalczył pierwsze dla Bułgarii miejsce w TOP 10 w elitarnych zmaganiach. Do tego trafił on na listę potencjalnych następców Stefana Horngachera w niemieckiej kadrze. Ostatecznie nasz rodak nie został selekcjonerem naszych zachodnich sąsiadów. Nie zmienia to jednak faktu, że i tak otrzymał on dobre informacje. 45-latek oficjalnie podpisał kontrakt.

Współpraca Grzegorza Sobczyka z Władimirem Zografskim z roku na rok zaczyna przynosić coraz lepsze efekty. Bułgar coraz śmielej puka do światowej czołówki, czego dowodem były choćby marcowe sceny z Oslo. Jak informowaliśmy na wstępie, zawodnik z Bałkanów dokonał historycznego wyczynu, plasując się po raz pierwszy w karierze w czołowej dziesiątce zawodów Pucharu Świata. Polski szkoleniowiec dzięki temu zwrócił na siebie uwagę między innymi Niemców.
Dziennikarze zza naszej zachodniej granicy wpisali 45-latka na listę potencjalnych następców odchodzącego z tamtejszej kadry Stefana Horngachera. Ostatecznie działacze wybrali Andreasa Mittera, ale Polak zapewne zbytnio się tym nie przejął. Choćby z powodu udanych negocjacji z obecnym podopiecznym. W rozmowie ze "sport.tvp.pl" Grzegorz Sobczyk pochwalił się kontynuacją współpracy. "Chciałem, aby to była umowa roczna. Rozmowy były bardzo OK" - opowiedział krótko o kulisach.
Zografski na dłużej z Sobczykiem. Nowy kontrakt po historycznym sukcesie
Jeden z bohaterów drugiej połowy zimowego sezonu i tak bardzo często będzie gościł w Niemczech. Bułgar do zmagań o stawkę przygotowuje się wraz z tamtejszymi skoczkami. "Jesteśmy już praktycznie dogadani. Z Andim Mitterem znamy się bardzo dobrze, był w końcu asystentem Stefana Horngachera. Władi to 32-latek. Myślę, że nie potrzebujemy nowej grupy, kontaktów. Zawodnicy go znają, znają nas, ufamy sobie. Sądzę, że to dla nas najlepsze" - dodał uznany szkoleniowiec.
Pomimo, iż kontrakt podpisano tylko na rok, bułgarsko-polski duet myśli długofalowo. Marzeniem byłby sukces odniesiony podczas igrzysk olimpijskich. Już w Predazzo Władimir Zografski pokazał się z dobrej strony, zajmując dziesiątą lokatę na dużym obiekcie. "I tak wszyscy byli jednak zadowoleni i nam gratulowali, Władi zebrał sporo wyróżnień na gali" - opowiedział zadowolony Grzegorz Sobczyk.













