Polski skoczek zgłosił się do wojska. To pomysł Adama Małysza
Kilka lat temu głośno zrobiło się o pomyśle Adama Małysza, który dążył do tego, aby m.in. skoczkowie narciarscy, mogli łączyć karierę sportową ze służbą wojskową. Ostatecznie z możliwości tej skorzystało zaledwie dwóch zawodników, a jeden z nich w rozmowie z TVP Sport uchylił rąbka tajemnicy na temat swojej decyzji.

Adam Małysz jeszcze będąc dyrektorem ds. skoków narciarskich i kombinacji norweskiej dążył do tego, aby zawodnicy mogli karierę sportową łączyć ze służbą w wojsku. Doskonale sprawdza się to za granicą, ale również na "rodzimym podwórku" - wojskowymi są bowiem m.in. specjalizująca się we wspinaczce sportowej Aleksandra Mirosław, pięściarka Julia Szeremeta, czy kajakarka górska Klaudia Zwolińska, a więc medalistki olimpijskie z Paryża.
Choć chętnych było wielu, ostatecznie z możliwości dołączenia do wojska skorzystali jedynie dwaj zawodnicy - Szymon Jojko oraz Jarosław Krzak. "Zgłosiło się koło 12-15 skoczków, którzy wyrazili chęć. Po czym się wycofali. Dla mnie to był strzał w policzek. Zdenerwowałem się. Próbowaliśmy to rozwiązać, szczególnie chodziło o zawodników, którzy nie mają szans na stypendium bo nie są topowymi zawodnikami. (...) Jojko i Krzak sobie to bardzo chwalą. Mogą kontynuować skakanie, mają uposażenie wojskowe. A inni zrezygnowali, nie poszli do poboru i dziś można powiedzieć, że nie mają na to szans. Wojsko najchętniej przyjmuje zawodników, którzy odnieśli już sukces. Dwa są kryteria dla tych sportów, które mogą się w wojsku przydać. Skoki? No nie za bardzo" - mówił w 3. Serii Adam Małysz.
Jarosław Krzak łączy karierę skoczka ze służbą wojskową. "Zgłosiłem się od razu"
Jarosław Krzak postanowił teraz zabrać głos ws. wstąpienia do wojska w rozmowie z TVP Sport. - Zgłosiłem się od razu, kiedy tylko pojawiła się informacja o możliwości wstąpienia do wojska z polecenia Polskiego Związku Narciarskiego. Faktycznie chętnych było więcej, ale niestety istniało sporo niewiadomych dotyczących służby przygotowawczej i tej dobrowolnej zasadniczej. Ostatecznie większość zainteresowanych nie chciała poświęcić minimum miesiąca treningu, nie wiedząc do końca, czy inwestycja się opłaci, co doskonale rozumiem" - przyznał.
Reprezentant Polski nie ukrywa, że na ten moment nie jest on w stanie określić, jak służba wpływa na jego karierę i dyspozycję, jednak sprawia mu to wiele przyjemności.
- Chyba jestem w wojsku za krótko, żeby powiedzieć, jak ono mnie kształtuje jako skoczka, ale dla mnie jest ono jednocześnie swego rodzaju odskocznią i ubezpieczeniem kariery. O dziwo chętnie wracam do pracy, lubię tych ludzi" - podsumował.











