Polski skoczek przeżył rodzinną tragedię. Ujawnia dramatyczne przeżycia. "Nikomu tego nie życzę"
O talencie Jana Habdasa mówiło się od dawna. Zawodnikowi wróżono wielką przyszłość i mówiono, że być może będzie naturalnym następcą Kamila Stocha. Jednak ostatnich kilkanaście miesięcy było dla reprezentanta Polski bardzo trudne. Na początku 2025 roku poinformował o śmierci mamy, a teraz w rozmowie z WP SportoweFakty opowiada o swoich przeżyciach i o tym, w jak trudnej sytuacji się znalazł.

Jan Habdas na radarach mediów oraz całej społeczności skoków narciarskich w Polsce jest od dłuższego czasu. Wierzono, że zawodnik z Bielska-Białej w przyszłości będzie stanowił o sile skoków w kraju nad Wisłą i kibice będą mieli z niego dużą pociechę. Jego największym dotychczasowym sukcesem jest indywidualny brązowy medal zdobyty na mistrzostwach świata juniorów w Whistler w 2023 roku, gdzie wraz z kolegami z reprezentacji wywalczył również srebro w konkursie drużynowym.
To jedynie rozbudziło nadzieje związane z Habdasem. Niestety w kolejnych latach nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań. W Pucharze Świata występował sporadycznie, w Pucharze Kontynentalnym punktował słabo, a w ostatnim sezonie nawet w FIS Cup miał problemy z regularnymi występami. W dodatku na początku 2025 roku przeżył rodzinną tragedię. Zmarła jego mama, o czym poinformował sam zawodnik.
Dramatyczne wyznanie Jana Habdasa. Przeżywał koszmarne chwile
Teraz w rozmowie z portalem WP SportoweFakty wyjawił, jak trudne chwile przeżywał w ostatnich miesiącach. "Nikomu nie życzę tego, czego musiałem doświadczyć. To był najgorszy okres, jaki kiedykolwiek przeszedłem. Wszystko zwaliło mi się na głowę" - wyjawił reprezentant Polski. "Czułem się fatalnie i trudno było w ogóle podnieść się z łóżka. Gdy myślałem, że trzeba iść na trening, ogarniała mnie niechęć" - dodał.
"Zawsze uwielbiałem skoki narciarskie, ale coś chyba we mnie pękło. Finalnie oczywiście trenowałem, ale nie widziałem efektów. Miałem problemy z obraniem właściwej pozycji najazdowej. Potem wracałem do domu i widziałem, w jakim stanie jest moja mama. Po prostu nic nie układało się po mojej myśli" - zdradził Habdas. Skoczek dodał również, że wciąż chce walczyć dla mamy, która zawsze go wspierała.
"Jeśli chodzi o stratę, którą przeżyłem, chyba nie da się do niej przyzwyczaić. Trzeba się z nią jakoś pogodzić. Czuję w środku, że chcę, aby mama patrząc gdzieś z góry, była ze mnie dumna. Wiem, że jestem w stanie się odbudować (...). Zależy mi, aby wejść na wyższy poziom i zadedykować to mamie. Robię to również dla niej. Zawsze mnie wspierała, do samego końca. Czuję pewien rodzaj odpowiedzialności i dodatkową motywację" - powiedział skoczek.















