Polscy skoczkowie bez błysku. Człowiek z zarządu PZN wciąż wierzy w medal igrzysk
Prawdopodobnie w czasie Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem rozstrzygnie się sprawa składu Polaków na zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Rafał Kot, członek zarządu Polskiego Związku Narciarskiego i wiceprezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego, przyznał w rozmowie z Interia Sport, że trener Maciej Maciusiak nie powinien zwlekać z jego ogłoszeniem.

Tomasz Kalemba, Interia Sport: W Zakopanem odbędzie się decydująca walka o miejsce w kadrze Polski na zimowe igrzyska olimpijskie?
Rafał Kot: - Nie wiem, kiedy Maciek Maciusiak zdecyduje się ogłosić kadrę. Są bowiem różne plany. Moim zdaniem nie ma co zwlekać z ogłaszaniem kadry do Sapporo, bo to często jest chimeryczne, jeśli chodzi o aurę. Nie wiem też, czy jest sens fundować tym zawodnikom, którzy pojadą na igrzyska zmianę stref czasowych i długie podróże. Może lepiej byłoby, żeby w spokoju potrenowali, bo jest co poprawiać. Jest też możliwość, że Polacy chcą się jednak pokazać w Sapporo, a dopiero po tych konkursach podany zostanie skład. Gdybyśmy mieli jednak cztery miejsca na igrzyska, to już teraz znalibyśmy skład.
Mistrzostwa świata w lotach bez najlepszych polskich skoczków? "Nie powinni jechać"
A co z mistrzostwami świata w lotach?
- Moim zdaniem, ci zawodnicy, którzy zostaną nominowani na igrzyska, nie powinni jechać na mistrzostwa świata w lotach. Przede wszystkim mam tu na myśli Kacpra Tomasiaka. On nigdy nie skakał na skoczniach do lotów narciarskich, więc lepiej nie ryzykować, żeby nie zaburzyła mu się technika. Dlatego warto może mu odpuścić ten start. To byłoby z korzyścią dla niego, bo nawet "wyświeżyłby się" przed igrzyskami. Myślę, że na Oberstdorf warto wysłać lotników, jak Piotr Żyła, czy Aleksander Zniszczoł. Oczywiście to jest tylko moje zdanie, a suwerenne decyzje będzie podejmował sztab szkoleniowy. Nikt nie będzie też wywierał presji na trenerze kadry. On bierze odpowiedzialność za decyzje sztabu.
Jest w środowisku zniecierpliwienie wynikami kadry?
- Sezon jest trudny, ale o tym wszyscy wiedzieli. Są w nim zimowe igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata w lotach i oczywiście Puchary Świata. Do tego kadra dostała nowego trenera. Można było zatem przypuszczać, że będzie trudno. Jesteśmy w połowie sezonu i wyniki, jakie osiąga nasza kadra, nie wszystkich zadowalają. I to jest mało powiedziane. To jednak nie jest tak, że krytykujemy, bo przecież te wyniki nie zadowalają pewnie też i Maćka Maciusiaka, i zawodników. Media, kibice i działacze mogą sobie krytykować, ale trenerzy i skoczkowie tak samo to odczuwają. Wystarczyło popatrzeć na ostatni wywiad z Pawłem Wąskiem, który jest totalnie rozbity.
Pytam też w kontekście przyszłości, bo chyba trener Maciusiak ma na razie umowę do końca sezonu. Po igrzyskach zakończy się czteroletni cykl olimpijski i pewnie trzeba będzie podjąć pewne decyzje, które sprawią, że za cztery lata nasi skoczkowie znowu będą bili się o najwyższe laury. Raczej to już nie będą ci najbardziej doświadczeni teraz zawodnicy, a pewnie ktoś z naszej zdolnej młodzieży.
- Oczywiście trzeba będzie podjąć pewne decyzje co do kadr. Jestem jednak przeciwnikiem rozliczania sztabu szkoleniowego przed końcem sezonu. Oni mają się teraz skupić na tym, co jest tu i teraz. Trzeba powalczyć o to, by uratować końcówkę sezonu, a nie słuchać rozważań na temat kolejnego sezonu. Na to przyjdzie czas po zakończeniu sezonu. Jest jednak jeszcze jedna ważna sprawa.
Jaka?
- Kończy się kadencja tego zarządu i w maju czekają nas wybory w Polskim Związku Narciarskim. Na pewno nie będzie tak, że stary zarząd będzie chciał zrobić takie porządki, by nowy nie miał manewru. Zatem wszelkie ważne decyzje powinien podejmować nowy zarząd, bo to on będzie odpowiadał za to.
Rafał Kot wierzy w medal igrzysk. "To będzie jednak duży przypadek"
Wierzysz w to, że z igrzysk nasza kadra przywiezie medal?
- Wierzę, ale będzie to duży przypadek. Może się coś takiego zdarzyć. Jakiś zbieg okoliczności. Wiemy, jak jest. Czasami jeden skok potrafi zrujnować wszystko, ale też jeden skok może być trampoliną do sukcesu. Na to bym najbardziej liczył. W tym momencie naszym najlepszym skoczkiem jest Tomasiak. Pozostali, którzy są brani pod uwagę, jeśli chodzi o wyjazd na igrzyska, są skoczkami bardzo doświadczonymi. U takich skoczków właśnie może się pojawić taki nagły wystrzał. Oby tak stało się właśnie na igrzyskach. Wciąż można jeszcze poprawić wiele rzeczy, dlatego jestem przeciwnikiem zygania w kierunku sztabu i kadry. Niech mają spokój, a ocenimy to później.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














