Reklama

Reklama

"Polscy kibice są fenomenalni!"

- Jestem w szoku! Nie wiedziałem, że mam w Polsce więcej fanów niż w Czechach - przyznał w rozmowie z INTERIA.PL czeski skoczek Jan Mazoch, który dzisiaj po raz pierwszy od opuszczenia szpitala gościł w Krakowie.

Mazoch spotkał się dziś z fanami w jednym z krakowskich supermarketów. - Nie spodziewałem się, że w środku lata, kiedy w skokach narciarskich trwa sezon ogórkowy zjawią się takie tłumy. I to specjalnie dla mnie! - cieszył się 22-letni skoczek.

Czech gościł w Polsce po raz pierwszy od opuszczenia szpitala po pamiętnym upadku podczas zawodów w Zakopanem. Przypomnijmy, 20 stycznia 2007 roku tysiące kibiców zgromadzonych pod Wielką Krokwią i miliony przed telewizorami zamarły z przerażenia. Czeski skoczek z powodu nagłego podmuchu wiatru stracił równowagę w locie i z ogromną siłą uderzył o zeskok skoczni. Znajdujący się w krytycznym stanie 22-latek natychmiast został przewieziony do szpitala Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w którym przebywał przez 11 dni.

Reklama

W dojściu do zdrowia pomagali mu polscy fani. - Dostawałem tysiące listów i maili. To było niesamowite, nigdy tego nie zapomnę - wspomina Mazoch. Dziś czeski skoczek czuje się coraz lepiej i odlicza dni do powrotu na skocznie. - Jeszcze nie skakałem od wypadku, ale z pewnością będzie mi żal, że nie wystartuje teraz w Zakopanem. Najważniejsze jednak jest dla mnie zdrowie, na skakanie przyjdzie jeszcze czas - przyznaje.

Na spotkanie z Mazochem przybyły setki krakowian i tłumy fotoreporterów. - Jak to się dzieje, że Janek jest u was tak popularny?! W Czechach nic podobnego nie ma miejsca - dziwił się jeden z czeskich dziennikarzy. - Nie potrafię wyjaśnić tego fenomenu. Mam tu wielu fanów i szalenie mnie to cieszy - mówi Mazoch. Czech przez blisko 45 minut pozował do pamiątkowych zdjęć i rozdawał autografy kibicom w różnym wieku.

Czeski skoczek w piątek odwiedzi krakowski szpital i lekarzy, którzy uratowali go po upadku na Wielkiej Krokwi. Potem pojedzie do Zakopanego, by z wysokości trybun śledzić Letnią Grand Prix w skokach narciarskich. Komu będzie kibicował? - Oczywiście moim rodakom. Mam nadzieje, że zajmą wysokie miejsca. Ale faworytem i moim idolem jest Adam Małysz - zaznacza Mazoch, który najchętniej zabrałby do Zakopanego narty i wziął udział w zawodach. - Chce jak najszybciej wrócić do skakania. Chcę pokazać kibicom na co mnie jeszcze stać - podkreśla.

Dariusz Jaroń, INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy