Polak jednak świętuje w Lahti. Co za historia, świat czekał ponad 25 lat
Sporo działo się podczas piątkowego konkursu w Lahti, pomimo że kibice obejrzeli zaledwie jedną serię zmagań. Zdyskwalifikowany został Domen Prevc, który wygrałby gdyby nie oblana kontrola po skoku. Za to do czołowej dziesiątki awansował Kamil Stoch. Jeszcze bardziej cieszył się jednak inny z Polaków. Dzięki jego ciężkiej pracy, w ukochanej przez miliony naszych rodaków dyscyplinie wydarzył się historyczny moment. Wreszcie zakończyło się ponad 25-letnie wyczekiwanie kibiców.

Wspomnianym bohaterem okazał się Władimir Zografski. Po wielu latach startów skoczek z Bałkanów uplasował się na podium Pucharu Świata. A dlaczego świętuje wraz z nim Polak? Wciąż rozwijającego się zawodnika prowadzi Grzegorz Sobczyk. Szkoleniowiec łączony z reprezentacją Niemiec wreszcie wraz z podopiecznym dopiął swego. Radość obu panów będzie jeszcze większa, gdy uświadomią sobie, że dokonali historycznego wyczynu. 32-latek został pierwszym Bułgarem w TOP 3 pojedynczego konkursu w ramach elitarnego zimowego cyklu.
Dzięki dobremu występowi sportowca z Samokowa, lista krajów z co najmniej jednym pucharowym podium powiększyła się. Ostatni raz taka sytuacja miała miejsce na początku tego stulecia. "Po ponad 25 latach kolejna reprezentacja dołącza do grona tych, których przedstawiciele stawali na podium konkursu indywidualnego PŚ. Poprzednią była Rosja - za sprawą Dmitrija Wasiljewa (1 stycznia 2001 roku)" - poinformował Marcin Szemraj na platformie X. W zestawieniu od kilkudziesięciu godzin znajduje się łącznie dwadzieścia państw.
Władimir Zografski napisał piękną historię. Prowadzi go Grzegorz Sobczyk
"Naprawdę przyjąłem już to czwarte miejsce i też się z niego cieszyłem. Nie spodziewałem się, że znajdę się na podium. (…) Pracowałem na to całe lato i kontynuowałem tę pracę tej zimy. Cieszę się, że nareszcie się tu znalazłem. (…) Mam wrażenie, że ostatnie dwa sezony to nieustanny progres. Wyniki robią się coraz lepsze" - przyznał uradowany bohater piątkowych zmagań w rozmowie z portalem "skijumping.pl". Awans w klasyfikacji wynikał z dyskwalifikacji Domena Prevca za nieprawidłową wagę. Do pozytywnego przejścia kontroli liderowi Pucharu Świata zabrakło zaledwie stu gramów.
"Takie rzeczy zdarzają się w sporcie. Wszyscy, którzy mają pojęcie o skokach narciarskich wiedzą, że to może mieć miejsce i może się przytrafić każdemu. To były pierwsze skoki w Lahti, dopiero co przylecieliśmy do Finlandii. Następnym razem muszę po prostu uważać" - tłumaczył w Eurosporcie dominator kończących się powoli kampanii. Dziś musi się mieć na baczności. Tekstowa relacja na żywo z konkursu w Interia Sport.













