Polacy odpuścili, potem taki komunikat sędziów. W Niemczech więcej skakania nie będzie
Wielkimi krokami zbliżają się igrzyska olimpijskie we Włoszech. Do nich przygotowują się już nominowanie do udziału w tej imprezie skoczkinie oraz skoczkowie, którzy ominęli ostatni przystanek Pucharu Świata w Willingen. Z tego względu "Biało-Czerwoni" do Niemiec udali się w nieco osłabionym składzie i nie wystartowali w piątkowym konkursie mikstów. W nim główną rolę odegrał wiatr. Mimo to udało rozegrać się pierwszą serię. Po niej liderami byli Słoweńcy. Ci finalnie wygrali konkurs, gdyż skakanie zakończyło się na półmetku.

Za równy tydzień rozpoczną się długo wyczekiwane igrzyska olimpijskie. W programie nie zabraknie skoków narciarskich z udziałem naszych przedstawicieli. W rywalizacji pań pojawią się Pola Bełtowska oraz Anna Twardosz, natomiast wśród panów o medale walczyć będą Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Paweł Wąsek. Cała wymieniona piątka przygotowuje się już do startu i ominęła ostatni przed IO przystanek Pucharu Świata - Willingen.
Tam udali się jedynie nasi skoczkowie, a dokładniej Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Maciej Kot, Klemens Joniak i Maciej Kot. Na starcie zabrakło za to naszych skoczkiń, co oznaczało, że Polaków zabraknie w piątkowym konkursie mikstów. Ten od samego rana stał pod znakiem zapytania, gdyż na Muhlenkopfschanze szalał wiatr. Mimo to treningi udało się przeprowadzić zgodnie z planem.
Konkurs od początku wyglądał jednak nieco inaczej. W miarę sprawie swoje próby oddały przedstawicielki z Francji i Włoch. Potem na belce wielokrotnie pojawiała się Josie Johnson. Amerykanka w końcu dostała zielone światło i poleciała 131 metrów, co było wówczas najdłuższym skokiem.
Wiatr nie przestawał wiać, przez co po pięciu skokach znów była dłuższa przerwa. Zawodniczki przebywające na rozbiegu czekając na zielone światło okrywane były kocami. Po kolejnych przerwach pierwszą grupę udało się dociągnąć do końca. Na prowadzeniu po skoku na 132 metry Niki Vodan była Słowenia. Druga lokata przypadła Stanom Zjednoczonym, a podium uzupełniali Norwegowie.
Puchar Świata w Willingen. Wiatr w roli głównej
Nieco lepiej sytuacja wyglądała w przypadku panów, gdyż rywalizacja nabrała na tempie. Warunki jednak nie ułatwiały. Fatalnie zaprezentował się Johann Andre Forfang. Rekordzista obiektu uzyskał zaledwie 96,5 metra, co poskutkowało spadkiem Norwegów na ostatnie miejsce. Lepsze, choć nie najdalsze skoki zaliczyli Karl Geiger (125 m) i Daniel Tschofenig (117 m).
Bardzo podobnie do Austriaka poleciał Timi Zajc. Słoweniec skoczył 118,5 m, dzięki czemu utrzymał on prowadzenie swojej drużyny. Drugą grupę zakończył Ren Nikaido. Zwycięzca pierwszego treningu uzyskał 134,5 m. W ten sposób Japonia awansowała z ostatniej na 3. lokatę.
Z czasem warunki się nieco unormowały. To wykorzystała Selina Freitag, która w świetnym stylu poleciała 132 metry. Taka próba zapewniła gospodarzom po trzech grupach prowadzenie. Nieco gorzej spisała się Nika Prevc. 20-latka skoczyła jak na nią bardzo słabo - 114,5 metra. Z tego względu strata do Niemiec wynosiła aż 24.4 punktu.
Pierwszą serię zakończyli panowie. W czwartej grupie dobrze skoczył Kristoffer Eriksen Sundal. Norweg wylądował bardzo blisko punktu K - na 124 metrze. Trzy metry bliżej wylądował Philipp Raimund. Niemcy utrzymali prowadzenie, lecz musieli czekać na odpowiedź rywali. Warunki nie ułatwiały. Do walki ruszył Domen Prevc. Efekt? 128,5 metra i 0.6 punktu przed Niemcami. Pierwszą serię zakończył Ryoyu Kobayashi. Ten uzyskał 128 metrów, co uplasowało jego drużynę na 3. miejscu.
Tuż po jego skoku pojawił się oficjalny komunikat o odwołaniu drugiej serii. Tym samym konkurs padł łupem Słoweńców.
Wyniki konkursu mikstów w Willingen:
1. Słowenia - 295.4 pkt
2. Niemcy - 294.8 pkt
3. Japonia - 277.8 pkt
















