Polacy czekają na Horngachera. Tymczasem takie słowa Małysza. To nie koniec
Sensacyjnie zakończył się sezon 2025/26 dla polskich kibiców. Jakub Balcerski podczas weekendu w Planicy poinformował, że do kraju nad Wisłą powrócić ma Stefan Horngacher. Ponowny angaż Austriaka przez PZN byłby prawdziwym hitem w skali światowej. Na razie brakuje oficjalnego potwierdzenia. Komunikat powinien jednak nadejść w ciągu kilkunastu dni. O niespodziance wypowiedział się Adam Małysz.

Stefan Horngacher miło wspominany jest w Polsce nie bez powodu. Pod jego wodzą "Biało-Czerwoni" zdobyli mnóstwo sukcesów. Ten najcenniejszy padł łupem Kamila Stocha. Legendarny zawodnik w 2018 roku został trzeci raz w karierze mistrzem olimpijskim. W końcu jednak współpraca Austriaka z naszą kadrą dobiegła końca. Specjalista przeniósł się do Niemiec, gdzie pracował do końca obecnie trwającej zimowej kampanii.
Początkowo wydawało się, iż trener pozostanie u naszych zachodnich sąsiadów, tylko po prostu otrzyma inne stanowisko. I właśnie wtedy z informacyjną bombą wyskoczył wspomniany na wstępie Jakub Balcerski. "Według tych informacji których zasięgnąłem tutaj w mix-zonie w Planicy to jest prawda. Stefan Horngacher wraca do polskiej kadry, to się wydarzy. Sam nie wierzę, że to mówię, ale udało mi się dzisiaj te informację potwierdzić" - powiedział dziennikarz "sport.pl" na antenie TVP Sport w programie "Trzecia Seria".
Błyskawicznie pytaniami o Austriaka zasypano Adama Małysza. Prezes PZN nie zamierza jednak jeszcze niczego potwierdzać. Pierwsze konkrety mają pojawić się dopiero w drugiej połowie kwietnia. "Orzeł z Wisły" przyznał to ponownie na łamach "supersport.se.pl". "Doskonale znam polskich dziennikarzy, że jest takie zainteresowanie skokami narciarskimi, że zawsze będzie szukanie. Jeśli cokolwiek się zdradzi, od razu jest wyciąganie tych informacji. Dlatego ja do tego bardzo spokojnie podchodzę" - oznajmił.
Adam Małysz prowadzi jeszcze rozmowy. Niespodzianka już blisko
Działacz wciąż prowadzi dialog. Nie wiadomo z kim dokładnie, ponieważ celowo nie zdradza szczegółów. "Nie chodzi tylko o stworzenie pewnego systemu, ale również stworzenie całego zaplecza jeśli chodzi o sprzęt, o innowacje. Dlatego ja wolę się w tym momencie nie wypowiadać. Co to będą za osoby, kto to będzie, jakie będą pełnić funkcje i jak ten system będzie się cały rozwijał i wyglądał, dopóki nie będę miał faktycznie pewności, czy te osoby i ten system będziemy w stanie wdrożyć w Polsce" - uzupełnił.
Kibicom pozostaje trzymać kciuki za pozytywne zakończenie sprawy. Jeżeli rzeczywiście chodzi o Stefana Horngachera, to Polacy zszokowaliby całe środowisko.













