Pola Bełtowska chroniona. Trener czytał wiadomości i zapowiedział, co z tym zrobi
- Nigdy wcześniej dziewczyny się nie skarżyły. To jest teraz na taką skalę, że sam otworzyłem szeroko oczy. Czytałem te wiadomości. Niektóre były bardzo mocne - mówił Marcin Bachleda, trener kobiecej kadry w skokach narciarskich, po pierwszym treningu przed konkursem olimpijskim na dużej skoczni. Szkoleniowiec czytał wiadomości, jakie otrzymała nasza zawodniczka i przyznał, że rozważa pociągnięcie tych ludzi do odpowiedzialności.

Pola Bełtowska pojawiła się w środę na dużej skoczni. Po raz pierwszy od tego, jak ujawniła, z czym ma do czynienia i jaki hejt wylał się na nią.
Nie były to dobre skoki, a po treningu nasza zawodniczka nie przyszła do mediów.
Marcin Bachleda. Niektóre wiadomości były bardzo mocne. Nie zostawię tak tego
To, że Pola Bełtowska nie rozmawiała z mediami, to była decyzja sztabu?
Marcin Bachleda: - Tak. To była nasza decyzja. Stwierdziliśmy, że dzisiaj Pola musi się odpocząć. Tym bardziej że cały świat mówi o tej sytuacji.
Za dużo tego wszystkiego?
- To jest szokujące. Niech ci ludzie, którzy do tego doprowadzili, pukną się w głowę.
Była fala hejtu, a teraz chyba Pola czuje jak zalewa ją fala wielkiego wsparcia?
- Ma rzeczywiście duże wsparcie od związków po wszystkich ludzi. Może to dać jej kopa. Myślę, że nawet tak będzie.
Kiedyś w karierze trenerskiej spotkałeś się z czymś takim wcześniej?
- Nie. Dla mnie to pierwsza taka sytuacja. Jak mają coś pisać, to niech piszą do mnie, a nie do zawodniczek. Niech zostawią je w spokoju.
Widziałeś te wiadomości?
- Czytałem je. Niektóre były bardzo mocne. Po tym, co zobaczyłem, powiedziałem, że tego tak nie zostawię. Mam niektóre te wiadomości i zrobimy tak, żeby ci ludzie poczuli karmę.
Rozważacie jakieś kroki prawne?
- Teraz mamy igrzyska, ale może trzeba pociągnąć tych, co to pisali do odpowiedzialności.
To musi też być chyba systemowe działanie na przyszłość, bo jednak młode zawodniczki widzą, co się dzieje?
- Jak mamy rozwijać ten sport, skoro dochodzi do takich sytuacji. Sama sobie wywalczyła to miejsce i sumiennie pracuje. W sporcie jednak różnie bywa. Raz jest dobrze, a raz źle.
To wyszło na igrzyskach, czy już pojawiało się wcześniej?
- Na igrzyskach. Pewnie, że były różne komentarze, ale nigdy wcześniej dziewczyny się nie skarżyły. To jest teraz na taką skalę, że sam otworzyłem szeroko oczy.
Najgorsze jest chyba to, że ten hejt płynie od Polaków.
- Swój swojego tak potrafi skrzywdzić. To jest chore, żeby Polski Związek Narciarski musiał chronić zawodniczki przed własnymi kibicami.
Niektórzy piszą, że nie było sensu przywozić jej w takiej formie. Skoro jednak wywalczyła miejsce, to niech skacze. Do Pekinu mogła jechać Ania Twardosz, ale nie zdecydowano się na to. I nie wiadomo, czy to jej dobrze zrobiło.
- To wtedy podcięło jej skrzydła. Była jednak twarda i powalczyła o swoje. W sporcie już niestety tak jest, że ktoś jest pierwszy, ale też ktoś jest ostatni. Do tego igrzyska rządzą się swoimi prawami.
A dlaczego Pola jest w takiej formie, bo latem i zimą miała przebłyski?
- Pola walczy sama ze sobą od dłuższego czasu. Akurat teraz ma gorszy czas, ale się pozbiera.
Jest objęta pomocą psychologiczną?
- Wiemy, że rozmawiała z Danielem Krokoszem. To jednak twarda dziewczyna. Na pewno będzie to przeżywać, ale jest mocna i sobie z tym poradzi.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:












![Legia Warszawa - Cracovia. O której i gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MFTWQKJ2N4MRX-C401.webp)
