Podstępny plan Maciusiaka. Tak skreślił Kubackiego. Teraz się tłumaczy
Maciej Maciusiak poprowadził polskich skoczków do trzech medali zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech. Przed zawodami był jednak mocno krytykowany i musiał podjąć bardzo trudną decyzję ws. wyboru kadry. Olimpijski kurz już opadł i teraz ze wszystkiego się wytłumaczył. Okazuje się, że nie jest tak, jak wszyscy myśleli.

Polscy skoczkowie mają za sobą bardzo trudne tygodnie. Praktycznie cały sezon nie układał się po ich myśli. Udane występy w zawodach Pucharu Świata można policzyć na palcach jednej ręki. Jedynie Kacper Tomasiak od początku spisywał się dobrze, a na zimowych igrzyskach olimpijskich we Włoszech sięgnął po trzy medale (indywidualnie po srebro i brąz oraz w duecie z Pawłem Wąskiem po srebro).
Maciusiak postawił na Wąska. Nie jest tak, jak wszyscy myśleli
Trener Maciej Maciusiak był mocno krytykowany niemalże od początku sezonu, a apogeum nastąpiło kilka tygodni przed igrzyskami we Włoszech. Wówczas wskazał, że na imprezę czterolecia zabiera Kacpra Tomasiaka, Kamila Stocha i Pawła Wąska. Przy Tomasiaku i Stochu, dla którego jest to ostatni sezon w karierze, nie było wątpliwości. Najwięcej emocji wywołało jednak powołanie Wąska, który wywalczył w obecnej kampanii zaledwie 54 punkty. Więcej od niego zgromadzili Piotr Żyła (125), Maciej Kot (76), a tyle samo miał Dawid Kubacki, który wydawał się być faworytem do miejsca w kadrze. Tym bardziej, że jego forma wydawała się być coraz lepsza.
Dlaczego więc Maciusiak wybrał Wąska? - Można powiedzieć, że już latem miałem w głowie taką decyzję - przyznał szczerze w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet". Trener podkreślił, że największą porażką było to, że do Włoch mógł zabrać trzech, a nie czterech zawodników. - Teraz wszyscy do końca walczyli o wyjazd na igrzyska, a ja wiedziałem, że jeśli ktoś ma dojść do formy i ma pokazać potencjał z ostatniego roku, to będzie Paweł Wąsek - dodał.
Zawodnicy o powołaniach trenera usłyszeli po zawodach Pucharu Świata w Zakopanem, które odbyły się 11 stycznia. Wówczas jeszcze był tydzień na ogłoszenie decyzji i kibice oraz dziennikarze byli przekonani, że walka o miejsce w składzie trwać będzie jeszcze w Sapporo. Tam pojechali m.in. Dawid Kubacki i Maciej Kot.
Zostawał jeszcze jeden Puchar Świata, ten w Sapporo. Pojechał Dawid Kubacki i Maciek Kot, ja zostałem w domu. Też ich poprosiłem, żeby nic nie mówili. Wytłumaczyłem, czemu tak zdecydowałem, a później widziałem, jak media liczyły, kto z tej dwójki wygrywa i jest bliżej igrzysk, chociaż decyzja była podjęta
Trener dodał, że podczas spotkania poprosił wszystkich o wyrozumiałość i opowiedział o powodach swojej decyzji. Zrobiliśmy duże zebranie zespołu, był prezes, część zarządu i przedstawiałem plany (...). Postawiliśmy na Pawła. W jego wypadku był jeden krytyczny moment. Zastanawiałem się, jak sobie poradzi psychicznie po konkursie w Innsbrucku, gdy został zdyskwalifikowany za fluor na nartach. Później było Bischofshofen. Chciałem w nim odbudować wiarę. Paweł sam później przyznał, że myślał, że przegrał igrzyska i był bliżej zakończenia kariery niż myślenia o medalu olimpijskim - wytłumaczył.
Wybory Maciusiaka obroniły się na igrzyskach olimpijskich
Ostatecznie wybory Maciusiaka się sprawdziły. Forma Tomasiaka poszła jeszcze mocniej w górę. Z kolei Wąsek się odrodził i skakał w Predazzo na tyle dobrze, że został równorzędnym partnerem młodszego lidera kadry.
Przed polskimi skoczkami ostatni akord tegorocznego sezonu. W najbliższy weekend będą rywalizować na skoczni w Kulm. W konkursie lotów narciarskich nie ujrzymy jednak Tomasiaka, który przygotowuje się do udziału w mistrzostwach świata juniorów. Maciusiak do Austrii zabiera ze sobą Pawła Wąska, Dawida Kubackiego, Kamila Stocha, Piotra Żyłę i Klemensa Joniaka. Tekstowe relacje "na żywo" z konkursów w Austrii będziecie mogli śledzić w Interii Sport.













