Podium było o krok. Wielki niedosyt Polaków po lotach w Oberstdorfie
Przed konkursem duetów na skoczni do lotów w Oberstdorfie trudno było mieć nadzieję na to, że Biało-Czerwoni w składzie: Piotr Żyła oraz Aleksander Zniszczoł mogą powalczyć o podium tych zawodów. Po pierwszej serii zmagań takie nadzieje się jednak pojawiły. Nasi skoczkowie plasowali się bowiem na trzecim miejscu ze stratą niecałych 20 punktów do liderującej Słowenii. Niestety jednak w drugiej serii zdecydowanie słabiej do rywali zaprezentował się Aleksander Zniszczoł, co sprawiło, że Polacy zakończyli konkurs poza podium, a dokładnie na piątej lokacie.

Już przed konkursem duetów na obiekcie do lotów narciarskich w Oberstdorfie trener Thomas Thurnbichler nie pierwszy raz w tym sezonie postanowił zaskoczyć wszystkich kibiców. Austriak bowiem zdecydował się wystawić do konkursu duetów Piotra Żyłę, a nie Kamila Stocha. Obok Żyły rzecz jasna nominowany został Aleksander Zniszczoł i to nie budziło żadnych kontrowersji, bo Olek w treningach dwukrotnie plasował się na miejscach w top 10.
Z Żyłą i Stochem sytuacja była zdecydowanie inna. Pierwszy trening Żyła zakończył na 39. miejscu z dorobkiem 112.2 punktu. Stoch uplasował się na lokacie 21 z notą powyżej 151 punktów. Powiedzieć, że różnica była wyraźna, to jak nic nie powiedzieć. W drugim treningu Żyła był wyżej od Stocha, ale dzieliły ich ledwie cztery miejsca, a pod względem punktów 2,8 punktu. Patrząc więc na suche fakty, to Stoch powinien w konkursie duetów zadebiutować. Decyzja Thurnbichlera była inna i budząca zaskoczenie.
Wspaniała pierwsza seria. Polacy byli na podium
Warto też zaznaczyć, że w piątek na obiekcie do lotów w Oberstdorfie konkurs duetów został zmodyfikowany. Ludzie odpowiedzialni za organizację skoków zdecydowali bowiem, że zawodnicy będą rywalizować w dwóch, a nie tradycyjnych trzech seriach. Teoretycznie taka decyzja powinna w jakimś minimalnym stopniu zwiększać szanse Polaków na pierwsze w sezonie miejsce na podium zawodów. Co ciekawe jednak Thurnbichler chciał rozegrania trzech serii.
Pierwsza próba Żyły były imponująca i zdecydowanie pokazała, że Thurnbichler się nie mylił. Polak poleciał na 212 metrów i po pierwszej serii lotów Biało-Czerwoni plasowali się na drugim miejscu, przegrywając jedynie ze Słowenią. W drugiej próbie bardzo podobny skok wykonał Aleksander Zniszczoł. Najstabilniejszy z naszych orłów wylądował na odległości 214,5 metra. Wówczas wyglądało to naprawdę dobry wynik, ale po skoku Polaka zmieniły się warunki i skoczkom zaczęło wiać pod narty, z czego skrzętnie korzystali.
Ścisk w czołówce, Polacy poza podium!
Mimo dalekich lotów rywali, Biało-Czerwoni utrzymali pozycję na podium. Po pierwszej serii podopieczni Thurnbichlera plasowali się na trzecim miejscu ze stratą niecałych 20 punktów do Słoweńców i ośmiu do Norwegów. Za plecami naszych rywalizacja była bardzo zacięta. Szóści Niemcy tracili bowiem do Żyły i Zniszczoła ledwie siedem punktów. Na obiekcie do lotów przy tak loteryjnych warunkach, taka różnica to praktycznie nic.
Przed drugą serią można było mieć obawy, czy szczególnie Piotr Żyła jest w stanie powtórzyć taki skok, jak w pierwszej. Trzeba przyznać, że Polak postawił drugą pieczątkę przy wyborze trenera Thurnbichlera. Żyła poleciał na 227,5 metra i obronił trzecie miejsce naszej reprezentacji. Skok Żyły pozwolił także nieznaczenie zbliżyć się do Norwegów. Pierwsze w sezonie podium stawało się już naprawdę realną wizją.
Niestety jednak gorzej od rywali w drugiej serii zaprezentował się Zniszczoł. Polak wylądował na 212 metrze, a bezpośredni rywale do podium skakali o kilka metrów dalej. To zaowocowało jedynie piątym miejscem dla Polaków i kolejnym dużym niedosytem w tym sezonie. Podobnie było przecież po konkursach mistrzostw świata w lotach, gdy również zabrakło bardzo niewiele. Cały konkurs zarówno wtedy, jak i dziś wygrali Słoweńcy.











