Początek sezonu, a Horngacher już ma problem. Koszmar Niemca. Od razu się przyznał
Za nami pierwszy weekend Pucharu Świata 2025/26, pojawiają się pierwsze małe podsumowania. W obozie reprezentacji Niemiec nastroje są słodko-gorzkie. Philipp Raimund i Felix Hoffmann są w najlepszej czwórce klasyfikacji generalnej, a na drugim biegunie znajduje się pozostający bez punktów Andreas Wellinger. Mistrz olimpijski zabrał głos na temat swojej słabej dyspozycji.

Andreas Wellinger fatalnie wszedł w nowy sezon. W sobotę zajął 56. miejsce w kwalifikacjach, co poskutkowało brakiem awansu do konkursu. W niedzielę było trochę lepiej, udało się wywalczyć przepustkę do zawodów głównych, ale nie było mowy o walce o wejście do rundy finałowej. Reprezentant naszych zachodnich sąsiadów uplasował się na 40. pozycji, do 30. Gregora Deschwandena stracił 4,2 punktu.
- Wciąż mam problem ze znalezieniem równowagi w sposobie skoków - przyznał przed kamerami niemieckiego oddziału Eurosportu. Następnie przeszedł do konkretów.
Wyskakuję do góry i nie czuję wsparcia nart. Czuję się, jakbym leciał lekko
- Teraz to prawdziwe wyzwanie. W mojej karierze w skokach narciarskich mierzyłem się z wieloma, a teraz jest kolejne do rozwiązania. Wiem też, że da się to zrobić - podkreślił mistrz olimpijski 2018 z normalnego obiektu w Pjongczangu.
Przypomnijmy, że w ostatnich trzech sezonach zajmował kolejno 7., 3. i ponownie 7. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Tym razem będzie mu trudno znaleźć się na czołowych lokatach.
- Dzisiaj (w niedzielę - red.) zrobiłem krok naprzód, jest trochę lepiej, ale wciąż jestem daleko od miejsca, w którym chcę być - zakończył podopieczny Stefana Horngachera. Austriak ma spory ból głowy, bo mimo świetnej formy Philippa Raimunda i Felixa Hoffmanna (wyjechali z Lillehammer z 3. i 4. miejscem w klasyfikacji Pucharu Świata), Karl Geiger i Pius Paschke nie błyszczą.
Przypomnijmy, że były szkoleniowiec Niemców Werner Schuster nie był zaskoczony tym, co zobaczył w pierwszy weekend. - Coś poszło nie tak latem. Wellinger i Paschke mieli problemy już na etapie przygotowań. Będą się głowy paliły, nie tylko u Andiego, ale także u zespołu trenerskiego - mówił.













