Piotr Żyła nie przestaje zaskakiwać. Może pobić rekord Stanisława Marusarza
- Mam nadzieję, że nie są to moje ostatnie mistrzostwa świata - powiedział Piotr Żyła w rozmowie z Eurosportem w czasie konkursu drużynowego mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim. Wiślanina zabrakło w tej rywalizacji po raz pierwszy od 16 lat. Gdyby Żyła wystąpił jeszcze raz w mistrzostwach świata, to pobiłby rekord Stanisław Marusarza.

Wydawało się, że rekordy długowieczności legendarnego Stanisława Marusarza, nazywanego też "Dziadkiem", przetrwają wieki. Tymczasem trafiło się nam pokolenie równie wysportowane i szalone, jak on.
Marusarz to legenda polskiego narciarstwa. Zresztą Wielka Krokiew w Zakopanem nosi właśnie jego imię.
Piotr Żyła na tropie rekordu Stanisława Marusarza. To byłaby historia
Wicemistrz świata w skokach narciarskich z Lahti z 1938 roku startował w mistrzowskich imprezach jeszcze przez wiele lat po drugiej wojnie światowej.
Po raz ostatni na tak dużych zawodach wystąpił w 1952 roku w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Oslo. Zajął wówczas 27. miejsce. To był czas, gdy igrzyska olimpijskie były równocześnie mistrzostwami świata.
Marusarz w dniu swojego ostatniego startu w igrzyskach, a zarazem mistrzostwach świata, miał 38 lat, osiem miesięcy i sześć dni.
Aż trudno w to uwierzyć, ale Żyła może pobić te wyczyny "Dziadka". Wiślanin na antenie Eurosportu powiedział, że to wcale nie musiały być jego ostatnie mistrzostwa świata. Już teraz, kiedy startował w Trondheim, miał skończone 38 lat, ale do pobicia wyczynu Marusarza zabrało mu kilku miesięcy.
Jeśli zatem za dwa lata wystąpi w MŚ w Falun, wówczas pobije osiągnięcie "Dziadka". Będzie miał wówczas 40 lat. Podobnie w przypadku, jeśli wiślanin wystąpi w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo (2026).
Był "Dziadek" Marusarz, będzie zatem "Dziadek" Żyła? To bardzo prawdopodobne, bo Żyle werwy nie brakuje. Oby tylko udało mu się wrócić do poziomu, jaki prezentował choćby w ubiegłym sezonie, kiedy ocierał się o podium.
Dla Żyły wcale to nie jest zadanie nierealne. Noriaki Kasai miał 41 lat, kiedy sięgał po medal olimpijski i 42, kiedy stawał na podium mistrzostw świata. Mało tego, Japończyk ma ponad 50 lat i wciąż pojawia się w zawodach Pucharu Świata.
Z Trondheim - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













