Pędzą prawie 100 km/h we mgle. "Było przerażająco, wyostrzają się inne zmysły"
Poruszanie się na autostradzie samochodem z prędkością około 100 kilometrów na godzinę w gęstej mgle jest specyficznym doświadczeniem. Człowiek czuje się jak w tunelu, w którym nie ma nic dookoła. W Klingenthal skoczkowie narciarscy pędzili po rozbiegu z niewiele mniejszą prędkością (ok. 90 km/h) i do tego w "mleku" musieli w ułamku sekund w odpowiedniej chwili wzbić się w powietrze i jeszcze poszybować jak najdalej. Nie jest to przyjemnie doświadczenie. Co zatem skoczkowie czują, kiedy skaczą we mgle? O tym opowiedzieli w rozmowie z Interia Sport.

W piątek w Klingenthal, gdzie ruszył kolejny weekend z Pucharem Świata w skokach narciarskich, było bardzo mgliście. Pierwsza seria treningowa mężczyzn odbywała się w gęstej mgle. Na obiekcie skoczka było widać tak od 90. metra.
Nie są to warunki, które skoczkowie lubią. Nie ma się czemu dziwić, bowiem skaczą wówczas bardziej na czucie. Tymczasem na sobotę i niedzielę na Vogtland Arenie zapowiadane są bardzo gęste mgły.
Skakanie we mgle bywa przerażające
- Skoki we mgle wyglądają ciekawie. W piątek w miarę widziałem koniec progu. Nie widziałem jednak trenera, ale ten bardzo głośno krzyczał, żeby jechać. Skoki w takiej mgle mają też swój klimat - mówił Paweł Wąsek.
Maciej Kot z kolei podkreślał, że swój najlepszy skok w Klingenthal oddał właśnie we mgle, kiedy skakał bardziej na czucie, bo sytuacja go do tego zmusiła.
- Niby trzeba skoczyć tak samo, ale przyznam, że skakanie w Klingenthal we mgle było trudne. Nie przepadam za takimi warunkami. Szczególnie kiedy we mgle oddawany jest pierwszy skok na skoczni. Jest wtedy wiele niewiadomych w głowie. Pewnych rzeczy nie widać. Akurat tę skocznię znamy, więc nie było tak źle. Pamiętam jednak, jak pojechałem na zawody do Oberhofu. Nie widziałem nigdy tej skoczni przed skokiem. Nawet ze zewnątrz. Nie potrafiłem sobie zatem jej wyobrazić, a była taka mgła, że z rozbiegu nie widziałem nawet progu. I to było dość przerażające - powiedział Kot.
Skakanie we mgle wyostrza za to inne zmysły. Skoro tracimy nieco zmysł wzroku, to wtedy bardziej wyostrza się czucie i słuch. I właśnie ten pierwszy mój skok w treningu by oddany bardziej na czucie z większym automatyzmem. I był lepszy niż kolejne, w których było więcej bodźców. Nie skacze się jednak przyjemnie, kiedy się nie widzi
Klemens Murańka krzyczał w Zakopanem
34-latek wspomniał też, że są jednak pewne granice, w których odbywają się zawody, czy treningi. W Zakopanem zdarzało się odwoływać treningi ze względu na mgłę, bo było zbyt niebezpiecznie.
- Mgła jest biała i śnieg jest. Nie wiadomo było kiedy lądować. Jak się pojawił zeskok, to było już bardzo późno na zebranie się do lądowania. Raz nawet trening odwołał nam Klemens Murańka. Po skoku krzyczał z dołu: Jest zbyt niebezpiecznie! - śmiał się Kot.
Nie ukrywam, że zastanawiałem się, jak siadłem na belce, czy na dole są włączone światła. Nic nie było widać! Było ciemno! Widać było tyle, co do progu, więc wystarczyło
- Mgła przeszkadza trochę w komfortowym czuciu, choć mnie nie robiła ona takiej różnicy - dodał Kacper Tomasiak.
Piotr Żyła i Kamil Stoch nic sobie nie robili z warunków, w jakich przyszło im skakać.
Z Klingenthal - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













