Złoty medal, na który czekała cała Polska. Horngacher nie wytrzymał
Właśnie mija dokładnie 8 lat od dnia, w którym Kamil Stoch stoczył niezapomnianą walkę z Andreasem Wellingerem o złoty medal na zimowych igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu. Gdy nasz zawodnik oddał swój skok, cała Polska czekała w napięciu na ogłoszenie wyniku. W końcu oficjalnie potwierdzono triumf Biało-Czerwonych. Emocje puściły także Stefanowi Horngacherowi.

Domyka się jakże piękny rozdział w historii nie tylko polskich skoków narciarskich. Konkursem na dużej skoczni na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 Kamil Stoch pożegnał się z rywalizacją na najważniejszej sportowej imprezie czterolecia. Kończący karierę mistrz, choć teraz nie błyszczy jak dawniej, dał kibicom chwile radości, których chyba nikt nie może, a wręcz nawet nie chce, wymazać z pamięci. Właśnie obchodzimy 8. rocznicę jednego z jego wielkich sukcesów.
Niezapomniane złoto dla Kamila Stocha. "Jak on to zrobił?"
Kamil Stoch ma na koncie cztery medale olimpijskie, w tym aż trzy to te z najcenniejszego kruszcu. Złoto wywalczył dwukrotnie w Soczi w 2014 roku (na skoczni normalnej oraz na skoczni dużej) i raz w Pjongczangu (2018). W trakcie zawodów w Korei Północnej do dorobku dołożył drużynowy brąz zdobyty wespół z Maciejem Kotem, Dawidem Kubackim i Stefanem Hulą.
Teraz, w chwili, gdy trwają igrzyska we Włoszech, przydarza się okazja, by przypomnieć moment, w którym dokładnie 17 lutego 2018 roku Stoch założył trzecią w swojej karierze olimpijską koronę. I zdobył pierwszy na tamtych zawodach medal dla Polski.
W Pjongczangu triumfował po pięknych stylowo lotach na 135 i 136,5 m. Za pierwszy ze skoków otrzymał od sędziów 58,5 pkt. Sprawa pierwszego miejsca rozstrzygała się do ostatnich chwil. "Orzeł z Zębu" stoczył bowiem wówczas niezapomnianą walkę z Andreasem Wellingerem, notabene także występującym obecnie na igrzyskach Mediolan-Cortina.
W drugiej serii konkursu sprzed ośmiu lat Niemiec zaatakował z trzeciego miejsca, popisując się kapitalną próbą na 142 m. Stoch wylądował o 5,5 m bliżej, lecz otrzymał o ponad osiem punktów więcej za wiatr. Długo przeliczano wszystkie składowe, a cała Polska czekała w napięciu. Ostatecznie Stoch wygrał z Wellingerem o 3,4 punktu.
"Boże, jest!" - krzyczał wyraźnie wzruszony Przemysław Babiarz komentujący wówczas rywalizację na antenie TVP, gdy ogłoszono wyniki. "Jak on to zrobił? Zwariować można ze szczęścia! Mamy trzeci tytuł mistrza olimpijskiego, proszę państwa! (...) Jest królem!" - padło.
Pokazano m.in. reakcję Stefana Horngachera, dziś powoli ustępującego ze stanowiska trenera reprezentacji Niemiec, a w 2018 roku selekcjonera polskiej kadry. Austriak nie wytrzymał, nie krył wielkiej radości. "Brawo Stefan! Dzięki za wszystko, wspaniały trenerze, wspaniały człowieku. Zmobilizowałeś tę świetną grupę młodych Polaków do wielkiej walki o tytuły" - podsumowano komentarzem w TVP.














