O pobycie Alexandra Stoeckla w kraju nad Wisłą chcieliby zapomnieć dosłownie wszyscy. Sam Austriak ewidentnie męczył się pracując dla Polskiego Związku Narciarskiego, kibice oczekiwali natomiast nieco lepszych wyników swoich rodaków. Wreszcie czarę goryczy przelały słowa Adama Małysza. "Ja powiem szczerze, że trochę taki jestem zawiedziony, myślałem, że więcej od Alexa uzyskamy" - wyznał między innymi na antenie TVP.
To właśnie po tym wystąpieniu ówczesnego prezesa federacji 52-latek postanowił rozpocząć nowy rozdział. Od jakiegoś czasu bohater naszego tekstu kręcił się wokół Kazachów. Dotychczasowa współpraca najwidoczniej spodobała się działaczom. Ci zaoferowali mu umowę obowiązującą na stanowisku doradcy reprezentacji. Podpisane niedawno papiery obowiązują do 2030 roku i nie jest to przypadek. Za cztery lata odbędą się kolejne zimowe igrzyska olimpijskie.
Miał być wielki powrót w skokach. Nic z tego. Pozostał niepokój
Alexander Stoeckl w reprezentacji Kazachstanu. Zdradza ambitny cel na igrzyska
Z tej okazji Alexander Stoeckl już snuje odważne zapowiedzi. "Będę wspierał ich swoim doświadczeniem i wiedzą w przyszłości. Mają ambicje, by walczyć o medal na igrzyskach olimpijskich w 2030 roku. Mam nadzieję, że mój wkład przybliży ich do celu" - powiedział dla "dagbladet.no". "Utrzymuję kontakt z zespołem trenerskim i uczestniczę w spotkaniach co kilka dni. Rola ta jest jedynie doradcza i niczym więcej" - dodał.
Kazachowie liczą na to, że z wiedzy Austriaka skorzystają w większym stopniu niż Polacy. "To nowy rozdział w historii dyscypliny w naszym kraju. (…) To nie tylko krótkoterminowa współpraca - Alexander będzie pracował z naszą drużyną przez cały nadchodzący cykl olimpijski. Rozpoczynamy nowy etap w rozwoju reprezentacji Kazachstanu w skokach narciarskich" - ogłoszono z radością w komunikacie dostępnym w mediach społecznościowych federacji.
Potencjalny medal, wspominany przez 52-latka, byłby rzeczywiście epokowym osiągnięciem. Póki co Kazachowie zimą zdobyli dziewięć krążków. Ani razu na podium nie stał jednak żaden skoczek.














