Okradli Norwegów na polskiej ziemi. Szok sprzed lat, huczał cały świat
W najbliższy weekend Zakopane stanie się stolicą skoków narciarskich. Na Wielkiej Krokwi odbędą się dwa konkursy w ramach Pucharu Świata. Obiekt w województwie małopolskim w kalendarzu gości już od wielu lat. Nasi działacze ponadto organizują zmagania w Wiśle. I niestety pierwsza edycja odbiła się szerokim echem w różnych zakątkach globu. A wszystko przez incydent, który wydarzył się w jednym z hoteli. Okradzeni zostali przedstawiciele norweskiej kadry. "To wielki wstyd" - grzmiał Apoloniusz Tajner.

Wisła w kalendarzu Pucharu Świata znajduje się już od ponad dziesięciu lat. Dodatkowy konkurs w kraju nad Wisłą z perspektywy czasu okazał się strzałem w dziesiątkę. Trybuny podczas głównych zmagań zawsze są zapełnione, ponadto dobre wyniki zazwyczaj odnoszą gospodarze. Pierwszy konkurs w historii zakończył się jednak triumfem Norwega. Bezkonkurencyjny w 2013 roku był Anders Bardal. Radość niestety popsuły mu wydarzenia dziejące się kilkanaście godzin przed głównymi zawodami, o których szybko dowiedział się cały świat.
Skandynawowie zostali okradzeni w hotelu, gdy po kwalifikacjach udali się na bankiet. O szczegółach poinformował wtedy portal "wisla.naszemiasto.pl". Norwegowie nie zamknęli drzwi, co postanowili wykorzystać rabusie. "Złodziei było trzech, kradzieży dokonali w zuchwały sposób - mieli fałszywe akredytacje i zrobili rajd po hotelowych pokojach. Podobno zarejestrowały ich kamery monitoringu" - napisali autorzy materiału, który następnie cytowały media z różnych zakątków globu.
Incydent podczas debiutu Wisły w Pucharze Świata. Norwedzy byli poszkodowani
Z pokoju przedstawicieli zimowej skradziono około sześciu tysięcy euro. Ale to nie wszystko. "Zgłoszenie otrzymaliśmy przed północą. Goście nie zamknęli pokoju i ktoś to wykorzystał. Skradziono pieniądze w znacznej kwocie, do tego zniknął sprzęt multimedialny i laptop" - aspirant Rafał Domagała, rzecznik prasowy cieszyńskiej policji. W język nie gryzł się dodatkowo Apoloniusz Tajner, ówczesny prezes Polskiego Związku Narciarskiego. "To wielki wstyd, że zdarzyło się to akurat w Wiśle podczas Pucharu Świata" - przyznał na gorąco.
Na szczęście podobny incydent nie powtórzył się już w przyszłości. Nie ucierpiała także reputacja Wisły, którą z chęcią odwiedzają czołowi zawodnicy przy okazji Pucharu Świata oraz Letniego Grand Prix.













