Ogromny zawód w Vikersund, nieoczekiwany lider Polaków. Prevc zdetronizowany
W sobotę po południu odbył się pierwszy z dwóch zaplanowanych konkursów indywidualnych w Vikersund. W nim kibicować mogliśmy jedynie czterem naszym zawodnikom, bowiem kwalifikacji nie przebrnęli Kamil Stoch i Kacper Tomasiak. Pozostali natomiast nie spisali się najlepiej w najważniejszym starcie. Do serii finałowej wszedł tylko Aleksander Zniszczoł, który finalnie zajął 27. miejsce. Cały konkurs wygrał Stephan Embacher. Poniżej oczekiwań spisał się Domen Prevc. Słoweniec zajął dopiero 5. lokatę.

Piątkowymi kwalifikacjami na dobre rozpoczął się przedostatni weekend sezonu 2025/2026 Pucharu Świata w skokach narciarskich. Rywalizacja przeniosła się z Oslo do Vikersund, gdzie mieści się popularny obiekt Vikersundbakken (HS 240). W nich słabo spisali się Kamil Stoch i Kacper Tomasiak, którzy nie wywalczyli awansu do konkursu.
W ten sposób w sobotę na starcie pojawiło się jedynie czterech "Biało-Czerwonych" - Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Maciej Kot i Piotr Żyła. Cała czwórka wystartowała w poprzedzającej konkurs serii próbnej, lecz tam nie poszło im najlepiej, i to delikatnie mówiąc.
Należało oczekiwać, że w skokach ocenianych pójdzie im zdecydowanie lepiej. Z drugim numerem startowym w powietrzu był Aleksander Zniszczoł. Jeden z najlepszych polskich lotników uzyskał niezłe 206 metrów. Po przeliczeniu wszystkich składowych złożyło się to na 165.9 pkt i 2. miejsce. Wydawało się jednak, że przy ewentualnej gorszej dyspozycji następnych zawodników zamelduje się w czołowej "30".
To ułatwił mu Paweł Wąsek. Medalista olimpijski z Predazzo skoczył 196,5 m i był klasyfikowany za starszym kolegą z reprezentacji (157.9 pkt). Do niego dołączył Maciej Kot. 34-latek w najtrudniejszych wówczas warunkach poleciał 193,5 m, co oznaczało, że przegrywał nie tylko ze Zniszczołem, a również z Wąskiem (156.8 pkt).
W międzyczasie doskonale spisali się Isak Andreas Langmo (229 m), Anze Lanisek (221,5 m) oraz Hektor Kapustnik. Słowak poleciał aż 223 metry. Taką samą odległość uzyskał Karl Geiger, który dołączył do czołówki. Po chwili na belce zasiadł Piotr Żyła. Ten znacznie poprawił się względem serii próbnej (125,5 m) i wylądował na 196. metrze. Mimo nie najgorszej odległości był klasyfikowany jeszcze za Kotem (155.6 pkt). W ten sposób stało się jasne, że w serii finałowej z naszych pojawi się jedynie Zniszczoł.
Z czasem konkurs nabierał na emocjach. Doskonale skoczył Antti Aalto (229 m), dzięki czemu do prowadzącego Langmo tracił mniej, niż cztery "oczka". Do walki o wysokie lokaty włączył się również Tomofumi Naito. Rewelacyjny Japończyk poleciał aż 240 metrów, co poskutkowało 1. miejscem.
Kapitalnie spisał się Johann Andre Forfang. Reprezentant gospodarzy wylądował metr przed rozmiarem skoczni (239 m) i objął prowadzenie (209.3 pkt). Tuż po tej próbie nadszedł czas na najlepszą dwójkę. Najpierw skoczył Stephan Embacher. Efekt? 232 metry z niższego najazdu (11. belka) i pewny fotel lidera (218.7 pkt). Słabiej zaprezentował się Domen Prevc. Tylko 211 metrów z 10. belki dało mu 3. pozycję (205.3 pkt).
TOP3 wyglądało następująco: Embacher, Forfang, Prevc. Ścisk w czołówce powodował, że druga seria zapowiada się niezwykle ciekawie. 26. miejsce zajmował Aleksander Zniszczoł.
Zniszczoł nie zachwycił, potem takie loty. Kapitalna walka
Seria finałowa rozpoczęła się z 17. belki. Warunki panujące wokół obiektu nieco się zmieniły, a zawodnicy mieli dodawane punkty za wiatr. Mimo to nieźle zaprezentował się Pius Paschke. Niemiec uzyskał 219 metrów i czekał, co zrobią rywale. Jeszcze dalej poleciał Marcus Mueller. Aż 229,5 m oznaczało, że z pewnością zanotuje spory awans.
Do wspomnianej dwójki dołączyć chciał Aleksander Zniszczoł. Skoczył jednak tylko 199,5 metra i zajmował 3. lokatę (352.7 pkt). Fantastycznie pofrunął Timi Zajc. Doświadczony Słoweniec skoczył 227 metrów i objął prowadzenie. Jego lotem na 226 metrów przebił Stefan Kraft.
Jeszcze lepiej poleciał Ren Nikaido - 237 metrów gwarantowało miejsce w czołówce. Niskie noty spowodowały, że był na 2. lokacie tuż za Maximilianem Ortnerem. Identyczną odległość uzyskał Jonas Schuster. On jednak o 0.1 pkt pokonał swojego kolegę z kadry (402.6 pkt).
Po czasie do rywalizacji ruszyli najlepsi. Przed skokami TOP10 liderem był Lanisek. 225,5 metra poleciał Lindvik. W ten sposób to do niego należał fotel lidera (414,5 pkt). Z mocnym wiatrem w plecy poradził sobie Andreas Wellinger (219 m), który po swojej próbie był na 1. miejscu.
Do walki o podium włączył się Langmo - 232,5 m dało mu pierwszą lokatę. Pozostało wówczas czterech. Naito z wiatrem w plecy poradził sobie podobnie. 230 metrów i pierwsza lokata. Po chwili ruszył Domen Prevc. Słoweniec jednak kolejny raz nie spisał się tak, jak do tego przyzwyczaił - 218,5 metra. Taki wynik sprawił, że był zarówno za Japończykiem, jak i Norwegiem.
Lepiej o ponad pięć metrów skoczył Forfang (224 m). Tablica wyników pokazała 2. miejsce. Konkurs lotem na 225 metrów zakończył Embacher. 20-latek w ten sposób znacznie pokonał resztę stawki i mógł się cieszyć z pierwszego zwycięstwa w karierze.
Wyniki sobotniego konkursu w Vikersund:
1. Stephan Embacher - 232 i 225 m - 459.1 pkt
2. Tomofumi Naito - 240 i 230 m - 446.8 pkt
3. Johann Andre Forfang - 239 i 224 m - 443.7 pkt
...
27. Aleksander Zniszczoł - 206 i 199,5 m, 352.7 pkt
...
35. Paweł Wąsek - 196,5 m, 157.9 pkt
36. Maciej Kot - 193,5 m, 156.8 pkt
37. Piotr Żyła - 196 m, 155.6 pkt

















