"Obrażali Małysza". Teraz wszystko ujawnił. Taka była prawda
Adam Małysz obecnie sprawuje piecze nad sporą częścią polskich sportów zimowych. Były wybitny skoczek pełni rolę prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. W czasach swojej sportowej świetności nasz wybitny skoczek musiał mierzyć się z różnymi komentarzami na swój temat. - Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek ktoś obraził mnie twarzą w twarz - zdradził w rozmowie z "TVP Sport".

Początek "małyszomanii" w Polsce datuje się na sezon 2000/2001. To właśnie wtedy zanotowano pierwsze wielkie wzrosty jeśli chodzi o oglądanie skoków narciarskich w naszym kraju. Wszystko za sprawą wyników, jakie zaczął osiągać dość młody jeszcze wówczas Adam Małysz.
Jeden z najwybitniejszych skoczków w historii sprawił, że kraj nad Wisłą błyskawicznie zakochał się w tej zimowej ekstremalnej dyscyplinie sportowej. Na przełomie 2000 i 2001 wielkim sukcesem popisał się właśnie Małysz, który wygrał 49. edycję Turnieju Czterech Skoczni z ponad 100 punktową przewagą.
Małysz musiał mierzyć się z brzydkimi słowami. Zdradza prawdę
25 lat później TVP Sport poświęciło Małyszowi cały artykuł, który odnosił się właśnie do zjawiska społecznego, jakim była "małyszomania". "Ludzie grozili i obrażali Małysza, zresztą jak większość popularnych osób. Wtedy jednak robili to wyłącznie poprzez telefony lub SMS-y z pogróżkami" - czytamy.
Sam Małysz skomentował wszystko, ucinając wszelkie plotki o jakimkolwiek niebezpieczeństwie, które mogłoby mu grozić. - Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek ktoś obraził mnie twarzą w twarz - stwierdził stanowczo w rozmowie z portalem "sport.tvp.pl".
W obecnych czasach tego typu zachowania określane są jednym terminem - hejt. Kamil Stoch i spółka muszą się z nim mierzyć. Być może nie dostają telefonów czy SMS-ów, ale gdy wejdą w swoje media społecznościowie, to z pewnością mogą tam przeczytać wiele nieprzychylnych im słów.











