Nowy komunikat PZN ws. Kacpra Tomasiaka. Skoczek przekazał nam trzy słowa
Cała Polska wstrzymała oddech, kiedy Kacper Tomasiak zanotował koszmarnie wyglądający upadek w kwalifikacjach do niedzielnego konkursu skoków na "mamucie" w Vikersund. Ostatecznie zawody nie odbyły się, nasz multimedalista olimpijski trafił do szpitala w Drammen, skąd jednak napłynęły bardzo dobre wiadomości. Sam skoczek przekazał je też Interia Sport.

Kwalifikacje w Vikersund tak naprawdę nie powinny się odbyć. Wiatr na skoczni do lotów dochodził bowiem do sześciu metrów na sekundę. Kacper Tomasiak, który nie wystąpił w sobotnich zawodach, bo nie przebrnął kwalifikacji, rozpoczynał rywalizację w nich w niedzielę.
Polak oddał dobry skok. Poprawił rekord życiowy, lądując na 192. metrze. Nic wtedy nie wskazywało, że za moment będziemy świadkami naprawdę koszmarnego upadku.
Koszmarny upadek Kacpra Tomasiaka. Pękniecie na kasku
Tomasiak bowiem wylądował, ale dopiero przy odjeździe zakantowała mu narta. Polakiem obróciło o 180 stopni i przy ogromnej prędkości, dochodzącej do 130 km/h uderzył on tyłem głowy o zeskok. Do tego nie wypięła się jedna z nart. 19-latek nie podnosił się.
Na pomoc ruszyli medycy. Tomasiak został zwieziony na toboganie i przeszedł wstępne badania. Te nie wykazały urazów, ale było podejrzenie wstrząśnienia mózgu. Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków, przekazał Dominikowi Formeli ze Skijumping.pl, że uderzenie było na tyle mocne, że na kasku skoczka pojawiło się pęknięcie.
Polak został w szpitalu na noc. Przekazał trzy słowa
Wieczorem w niedzielę nadszedł komunikat, na który wszyscy czekali. Polski Związek Narciarski (PZN) napisał w mediach społecznościowych: "Kacper czuje się dobrze. Przeszedł badania w szpitalu, które nie wykazały żadnych nieprawidłowości. Zostanie na noc w szpitalu na obserwacji. Kacper dziękuje za wsparcie i mnóstwo miłych słów od kibiców".
Kilka chwil później skoczek napisał Interia Sport krzepiące słowa: "Wszystko już w porządku".
Oby teraz w spokoju Tomasiak wrócił do domu. Najważniejsze, że nic się nie stało. W tym wypadku nie było winy warunków. Do zdarzenia doszło z winy zawodnika. Kolejni skoczkowie mieli już jednak wiele problemów z wiatrem i ostatecznie kwalifikacje przerwano. Zawodów też nie udało się przeprowadzić.
Zobacz również:














