Norweski skoczek prowokuje po triumfie. To nie spodoba się kibicom
Inauguracyjny konkurs Letniego Grand Prix w Courchevel zdecydowanie nie potoczył się po myśli Polaków. Najlepszym z "Biało-czerwonych" okazał się Dawid Kubacki, który zajął dopiero 9. miejsce. Na czele całej stawki uplasował się natomiast Marius Lindvik. Tuż po zakończeniu konkursu Norweg udzielił dość prowokacyjnej wypowiedzi. Nawiązał w niej do skandalu, który miał miejsce podczas MŚ w Trondheim.

Po triumfie Kamila Stocha w ramach letnich mistrzostw Polski fani skoków z kraju nad Wisłą mieli wygórowane oczekiwania względem ostatniego sezonu w karierze zakopianina. Niestety występ Stocha w pierwszym konkursie Letniego Grand Prix 2025 z pewnością pozostawił wśród nich spory niesmak. 38-latek pożegnał się bowiem z rywalizacją już w pierwszej serii konkursowej. Pozostali skoczkowie z naszego kraju również nie mogli mówić o fenomenalnych występach w Courchevel. Najlepszym z "Biało-czerwonych" okazał się Dawid Kubacki, który zajął dopiero 9. miejsce w klasyfikacji końcowej.
Zawody wygrał natomiast Marius Lindvik, czyli jedna z głównych twarzy skandalu, który miał miejsce podczas mistrzostw świata w Trondheim. To właśnie on zwyciężył wówczas rywalizację na skoczni normalnej, aby chwilę później zostać zdyskwalifikowanym po wywalczeniu medalu na dużym obiekcie. Powodem dyskwalifikacji miało być nagranie, na którym zarejestrowano, jak ekipa gospodarzy dokonuje modyfikacji w swoich kombinezonach. Niemniej Norwegowie zostali dopuszczeni do zawodów tegorocznego Letniego Grand Prix i jak się okazuje, wciąż są w stanie oddawać naprawdę dobre skoki.
Lindvik prowokuje po wygranej w Courchevel. Tak podsumował swoje zwycięstwo
Wygrana Mariusa Lindvika nie odbyła się jednak bez swego rodzaju skandalu. To on był jednym z "poszkodowanych" w ramach ujawnienia afery z Trondheim, o czym nie omieszkał przypomnieć w jednym z pokonkursowych wywiadów. Słowa norweskiego skoczka skierowane były do wszystkich tych, którzy wciąż zestawiają jego nazwisko ze wspomnianym wcześniej skandalem.
"Nie sądzę, żeby wielu ludzi było zadowolonych, że dzisiaj wygrałem. Dlatego to tak cholernie dobrze smakuje" - mówił Lindvik w rozmowie z "Dagbladet".
10 sierpnia Marius Lindvik ponownie będzie miał okazję do zaprezentowania swoich umiejętności przed francuską publicznością. Tym razem Norweg otrzyma szansę wykazania się w ramach historycznego konkursu w grupowym formacie. Na starcie zamelduje się wówczas 54 skoczków, w tym 5 reprezentantów naszego kraju, którzy po sobotnich zmaganiach również mają wiele do udowodnienia.













