Norweska gwiazda w centrum skandalu. Groźby od Polaków, jest odpowiedź
Wielki dramat podczas zakończonego niedawno Turnieju Czterech Skoczni przeżył Paweł Wąsek. Polak nie dość, że notował rozczarowujące wyniki, to na dodatek w Innsbrucku został zdyskwalifikowany z powodu obecności fluoru na nartach. Po wszystkim w język nie gryzł się Johann Andre Forfang, którego słowa wywołały ogromny gniew kibiców z kraju nad Wisłą. W internecie pojawiły się skandaliczne groźby. Dramaturgii dodaje fakt, iż w ten weekend odbędą się zawody w Zakopanem. Dlatego też 30-latek znów zabrał głos. "Trzeba uważać na tych ludzi" - wypalił.

Polacy zapewne jak najszybciej chcieliby zapomnieć o prestiżowych niemiecko-austriackich zmaganiach. Co prawda świetny debiut zaliczył Kacper Tomasiak, ale reszta podopiecznych Macieja Maciusiaka uplasowała się daleko w klasyfikacji generalnej. Z żółtą kartką do ojczyzny wrócił ponadto Paweł Wąsek. Krajowy lider z poprzedniego sezonu otrzymał ją w Innsbrucku za obecność fluoru na nartach. Wiele wskazuje na to, że nie zawinił nikt z naszej kadry. Zanieczyszczony mógł być smar.
Swój werdykt wydał Johann Andre Forfang, czyli jeden z bohaterów głośnej afery sprzed kilku miesięcy. Chodziło o nielegalne modyfikacje kombinezonów podczas mistrzostw świata w Trondheim, za co Skandynawowie, w tym 30-latek, zostali zawieszeni. Pomimo nieciekawej przeszłości, gwiazdor nie wahał się uderzyć w Polaków. "Naprawdę nie wierzę. To na pewno nie był sabotaż. Były tam spore ilości fluoru, to nie była śladowa zawartość. Nie sądzę, by to był przypadek" - wyznał dla Dagbladet, cytowany przez "skijumping.pl".
Na tym nie skończyła się jego wypowiedź. "Jaka jest różnica między sztywnymi nitkami a przyłapaniem na fluorze na nartach? Dlaczego jedno oznacza dyskwalifikację, a drugie zawieszenie? To kolejny przykład na to, że świat nie jest sprawiedliwy" - żalił się. I chyba nie spodziewał się, iż wokół tych słów zrobi się aż taki szum. Polscy kibice mocno się wściekli. Spora grupa internautów kierowała w stronę zawodnika skandaliczne groźby.
Forfang nie był pierwszy. Już kiedyś dostało się Granerudowi
Skandynaw wywołał zamieszanie w niefortunnym momencie. Karuzela Pucharu Świata właśnie teraz przenosi się do Zakopanego. W związku z tym skoczek znów został poproszony o komentarz przez dziennikarzy wspomnianego wcześniej Dagbladet. "Polska ma bardzo zaangażowaną publiczność. To była głupia próba z mojej strony, żeby odpowiedzieć tak samo jak oni. Trzeba uważać na tych ludzi. Są niezwykle dumni. Atak na jednego z nich to atak na wszystkich" - przyznał.
To nie pierwsza tego typu sytuacja w dyscyplinie uwielbianej przez miliony naszych rodaków. Ci już wcześniej dali się we znaki między innymi Halvorowi Egnerowi Granerudowi, o czym przypominaliśmy TUTAJ. "Otrzymałem tysiące gróźb śmierci od wściekłych Polaków" - przekazał swego czasu przerażony Norweg. A powodem były wtedy wypowiedzi dotyczące Kamila Stocha. Sytuacja teraz się powtórzyła. Jak zostaną przyjęci zawodnicy ze Skandynawii w województwie małopolskim? Przekonamy się niebawem. Tekstowe relacje na żywo w Interia Sport.













