Nikt go nie zna, a Maciej Maciusiak już żałuje, że nie może go powołać. 17-latek zainspirował Kamila Stocha
Za nami letnie mistrzostwa Polski w skokach narciarskich w Wiśle-Malince. Przez ostatnie dni wiele mówiło się o Kamilu Stochu, który znowu zaczyna fruwać, ale też o wychowanku z klubu KS Eve-nement Zakopane - Szymonie Sarniaku. To bez dwóch zdań odkrycie tego lata w polskich skokach. Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków, już żałuje, że nie może powołać tego zawodnika, a wielki mistrz - Kamil Stoch - mówił o 17-latku, że był dla niego inspiracją.

W skrócie
- Kamil Stoch i Szymon Sarniak osiągnęli wspólny sukces, zdobywając srebrny medal dla klubu KS Eve-nement Zakopane podczas letnich mistrzostw Polski w skokach narciarskich.
- 17-letni Szymon Sarniak wyróżnił się odważnymi i udanymi występami, będąc sensacją zawodów oraz inspiracją dla starszych kolegów.
- Mimo młodego wieku Sarniak został doceniony przez trenera Macieja Maciusiaka, jednak ze względu na regulamin nie będzie mógł jeszcze wystartować w Letnim Grand Prix.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Nie ma co tu dużo mówić. Skoki Szymona Sarniaka w czasie mistrzostw Polski w Wiśle robiły wrażenie. Odważny w locie, a do tego wydaje się, że doskonale czuje powietrze.
Jeszcze w ubiegłym roku mało kto go znał, a teraz jest medalistą mistrzostw Polski. Razem z Kamilem Stochem zdobył srebrny medal w historycznej rywalizacji duetów, zapisują się w historii KS Eve-nement Zakopane, czyli klubu państwa Stochów, bo to pierwszy drużynowy sukces tej ekipy.
17-letni Szymon Sarniak robi furorę. Maciej Maciusiak już żałuje
Sarniak w konkursie duetów uzyskał dziesiąty wynik indywidualnie. W piątkowej rywalizacji na własny rachunek na Skoczni im. Adama Małysza w Wiśle był 11., a tak naprawdę dziesiąty, bo przed nim znalazł się Roman Koudelka. Po pierwszej serii zajmował nawet ósme miejsce, niewiele ustępując Piotrowi Żyle.
17-latek nie był do tej pory zbyt znanym skoczkiem. Owszem ma na koncie występy w Pucharze Kontynentalnym, ale nigdy nie wystąpił w nim w drugiej serii. W zawodach FIS Cup najwyżej był 20., a w Alpen Cup 16. Nic zatem wielkiego.
Na początku przygotowań tego lata Sarniak wziął udział w Memoriale Olimpijczyków w Szczyrku i tam zwrócił na siebie uwagę. Był wówczas dziesiąty, ale jego skoki robiły wrażenie.
- Sarniak pokazał się z dobrej strony. Przyjechał na zawody prosto z treningów w tunelu aerodynamicznym w Sztokholmie. To bardzo młody zawodnik, któremu warto się przyglądać - tak mówił wówczas Maciej Maciusiak, trener kadry polskich skoczków, w rozmowie z Interia Sport.
Teraz po mistrzostwach Polski w Wiśle, Maciusiak żałował, że nie może powołać Sarniaka na Letnie Grand Prix, bo ten nie ma prawa startu na tym poziomie. Wszystko dlatego, że nigdy nie zdobył punktów w Pucharze Kontynentalnym.
Na ten moment największym wygranym lata jest Szymon Sarniak. Prezentuje się znakomicie. Szkoda, że nie ma prawa startu w Grand Prix. Pokazywał się z bardzo dobrej strony w mistrzostwach Polski, a wcześniej słyszałem, jak skakał w Planicy
Był inspiracją dla Kamila Stocha
W samych superlatywach o swoim wychowaniu, a jednocześnie koledze z klubu, wypowiadał się Stoch.
- Szymon był też dla mnie inspiracją, bo sposób jego podejścia do konkursu duetów i indywidualnego dał mi poczucie, że to naprawdę idzie w dobrym kierunku. Był bardzo opanowany i zdyscyplinowany. Robił to, co do niego należało. Cieszę się, że mamy w naszym klubie takich zawodników, którzy są przyszłością - nie krył dumy trzykrotny mistrz olimpijski.
Sarniak zapamięta tę chwilę do końca życia. Skokami zajął się ledwie kilka lat temu
Sam Sarniak, choć nieobyty z mediami, to jednak wcale się nie krygował, tylko stanął do rozmowy za namową pani prezes Ewy Bilan-Stoch. Dla niej i jej męża, ten sukces KS Eve-nement Zakopane był naprawdę wyjątkowy. Dla samego Sarniaka też.
Zdobycie medalu razem z Kamilem Stochem to była dla mnie wielka chwila. Zapamiętam ją do końca życia. Nie myślałem, że kiedykolwiek coś takiego mi się zdarzy. Udało się jednak i jestem z tego dumny
17-latek sam przyznał, że widzi, jak ruszył z miejsca w skokach. Dla niego to lato jest przełomem w karierze.
- Widzę swoje postępy z treningu na trening, choć - wiadomo, jak to w sporcie - raz jest lepiej, a raz gorzej. Fajnie, że pojawiają się takie sukcesy, bo to jest dodatkowa motywacja. Tej jednak mi nie brakuje, bo staram się pracować, najlepiej jak mogę, na treningach nad eliminowaniem błędów. Na pewno pomogło mi to, że przestałem już tak szybko rosnąć. Może dojdzie do tego jeszcze centymetr, może dwa. W pewnym momencie było jednak ciężko, kiedy wystrzeliłem o 10 centymetrów w górę. Wtedy z treningu na trening moja pozycja dojazdowa musiała wyglądać inaczej. Bardzo się męczyłem. Nie wiem, czy to jest przełom. To jest długi proces, a fajne skoki zaczęły się około roku temu - opowiadał Sarniak.
Skoczek KS Eve-nement nie należy o grupy zawodników, którzy od przedszkola przychodzili na skocznię. Na tę zawitał dopiero w wieku 11 lat. Skacze zatem dopiero od około sześciu.
- Poprosiłem mamę, że chcę spróbować skoków narciarskich i tak zostało. I nie żałuję decyzji. Jak każdy sportowiec mam marzenia. Liczę na to, że kiedy Kamil Stoch odłoży już narty w kąt, to pomoże nam w treningach, bo dotychczasowa współpraca na skoczni układa się naprawdę bardzo dobrze. Często potrafi udzielić nam bardzo ważne wskazówki. Myślę, że byłby bardzo dobrym trenerem - przyznał Sarniak.
On sam pochodzi z Orawy. Dokładnie z Jabłonki. Jego pasją jest lotnictwo, ale potrafi też coś ugotować, a nawet upiec.
Z Wisły - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













