Niesamowita podróż Pawła Wąska. Z dna do nieba. Maciej Maciusiak mu zaufał
Historia Pawła Wąska pokazuje, że w sporcie nigdy nie wolno nikogo skreślać. Przecież nasz skoczek miał słaby sezon i do tego był totalnie rozbity jeszcze miesiąc temu. Z dna podniósł go jednak trener Maciej Maciusiak i teraz 26-latek z Ustronia może się cieszyć z medalu olimpijskiego. Spełnił marzenia i stał się jedną z największych sensacji olimpijskiej rywalizacji w Predazzo. O tym, że plan Maciusiaka może się powieść, Interia Sport pisała zaraz po ogłoszeniu kadry na igrzyska.

W skrócie
- Paweł Wąsek miał słaby sezon i był rozbity, ale dzięki zaufaniu trenera Macieja Maciusiaka zdobył medal olimpijski.
- W rywalizacji duetów w Predazzo Polacy zdobyli srebrny medal, mimo trudnych warunków i emocji po skokach.
- W Predazzo doszło do zmiany warty w polskich skokach, a medale zaczęli zdobywać młodzi zawodnicy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Paweł Wąsek miał właściwie nie jechać na zimowe igrzyska olimpijskie. Wprawdzie był liderem rankingu olimpijskiego w polskiej drużynie, bo miał bardzo dobry ubiegły sezon, ale jednak w tym kompletnie zawodził.
Od lata, odkąd zmienione zostały kroje kombinezonów, mierzył się z wielkimi problemami. Trener Maciej Maciusiak zaufał mu jednak. A Wąsek poszedł za nim w ciemno. I teraz obaj cieszą się z medalu.
Paweł Wąsek: podróż z dna do nieba była trudna
Zaraz po ogłoszeniu polskiej kadry na zimowe igrzyska olimpijskie, Interia Sport, pisała: "Czy Wąsek obroni się wynikami? Wierzę, że tak. To skoczek z dużym potencjałem, co zresztą pokazywał w poprzednich sezonach, a teraz nominacja na igrzyska może dodać mu skrzydeł i przede wszystkim uwolnić głowę. Warto też wspomnieć, że cztery lata temu Dawid Kubacki jechał na igrzyska do Pekinu jako zawodnik czwartej "10" w Pucharze Świata, a wrócił z medalem. To tylko pokazuje, że trenerzy, którzy są najbliżej zawodników, najlepiej wiedzą, kto powinien jechać".
Teraz Wąsek ma medal. Myślę, że po Turnieju Czterech Skoczni nikt nawet nie wierzył w to, że ten zawodnik w ogóle pojedzie na igrzyska. I choćby dlatego to jest jedna z piękniejszych historii.
Ta podróż z dna do nieba była trudna. Taki jednak jest sport. On uczy charakteru i pokazuje, że można wyjść każdego dołka. Miałem bardzo trudny początek zimy. Na Turnieju Czterech Skoczni byłem mentalnie rozwalony, a teraz jestem wysoko, wysoko w niebie ze szczęścia. To niesamowita sprawa
Zapytany o to, jaki zaufaniem obdarzył go trener Maciusiak, odparł: - Bardzo dużo znaczyło dla mnie to zaufanie szkoleniowca. Trener wraz ze sztabem uwierzyli we mnie. Zaryzykowali. Wzięli mnie na plan treningowy i się udało.
Wąsek blady jak ściana. Emocje wzięły górę
Wąsek po swoim trzecim skoku w rywalizacji duetów był blady jak ściana. Po jego próbie spadliśmy na czwarte miejsce, ale na górze był jeszcze Kacper Tomasiak. Tyle że on trafił na fatalne warunki. Wydawało się, że medal Polakom zasypał śnieg, który nagle pojawił się nad Predazzo. Konkurs został jednak przerwany i za ostateczne wyniki uznano te po dwóch seriach. Polacy byli wówczas na drugim miejscu.
- Było wiele emocji. Wiedziałem, że mój ostatni skok nie był idealny. Po nim spadliśmy z wirtualnego podium. Wiedziałem jednak, że Kacper może to wyciągnąć, bo wiele razy pokazywał na tych igrzyskach, że dla niego to nie jest problem. Po skoku Kacpra wydawało się, że może nie być medalu. Za moment Kamil Stoch podszedł do Sandro Pertile, który potwierdził mu, że trzecia seria została anulowana. I skoczyłem na Kamila. Zaczęliśmy się cieszyć, choć we mnie wciąż była niepewność - opowiadał Wąsek, jakie emocje mu towarzyszyły.
Zapytany o to, komu dedykuje medal, odparł: - Na pewno rodzinie, bo do zawsze mnie wspierała. To dziadek zaszczepił we mnie miłość do skakania.
Wąsek przyznał, że konkurs duetów wzbudził w nim wielkie emocje.
Było bardzo dużo stresu. Dzień przed konkursem nie mogłem zasnąć. Od rana było wiele emocji. Skoki od strony technicznej zadziałały. To były moje najlepsze skoki oddane na igrzyskach. Wiedziałem, że jest szansa na medal. Skakałem z takim znakomitym zawodnikiem, jak Kacper. Liczyłem, że jeśli oddam swoje najlepsze soki, to wówczas mamy szansę powalczyć. Zdawałem sobie jednak sprawę z tego, że będzie bardzo ciężko
Zmiana warty w polskich skokach. "To było piękne"
W Predazzo byliśmy świadkami zmiany warty w polskich skokach. Na starcie w konkursie duetów nie było żadnej z wielkich polskich gwiazd minionych lat. Doczekaliśmy się w końcu momentu, kiedy medale zaczęli zdobywać młodzi skoczkowie. Ci, którzy przez wiele lat dawali nam ogromną radość, byli jednak na skoczni. Wcześniej Piotr Żyła był ekspertem Eurosportu, a na konkurs duetów w tej roli pojawił się Dawid Kubacki. Pod skocznią kolegów wspierał też Kamil Stoch.
- To było naprawdę piękne. Cieszę się, że też mogli przeżywać z nami te sukcesy, bo do tej pory to my przeżywaliśmy je z nimi. Oni jeszcze nam też pokażą, na co ich stać - zakończył Wąsek.
Z Predazzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














