Wielkimi krokami zbliża się okres, na który z niecierpliwością czekają wszyscy fani skoków narciarskich - w listopadzie czeka nas inauguracja sezonu zimowego, który przy okazji będzie również sezonem olimpijskim. W lutym zawodnicy walczyć będą o medale na obiektach w Predazzo. To właśnie tam polscy skoczkowie mieli odbyć obóz treningowy, który miałby ich ostatecznie przygotować do rywalizacji w ramach Pucharu Świata. Jak donosi redakcja TVP Sport, plany jednak uległy zmianie, a "Biało-Czerwoni" przed zimą trenować będą w Zakopanem.
Sekret Kubackiego po latach wyszedł na jaw. Stoch potwierdza, otwiera się w nowym oknie
Reprezentacja Polski nie będzie trenować w Predazzo. "To naprawdę niebezpieczne"
Decyzja zapadła po Letnim Grand Prix i szerokiej analizie tego, co dzieje się na nowych obiektach we Włoszech. Choć w lutym to właśnie tam rywalizować będą olimpijczycy, dziś trudno nie mówić o poważnym kryzysie. Skocznie w Predazzo wciąż nie zostały ukończone, a ich pierwsze testy przyniosły niepokojące wnioski i trzy poważne kontuzje. Wrześniowy sprawdzian, zorganizowany nietypowo na igelicie, zakończył się dramatem. Eva Pinkelnig, Alexandria Loutitt i Haruka Kasai zerwały więzadła krzyżowe w kolanach. Każda z nich ucierpiała po lądowaniu, które następowało z nienaturalnie dużej wysokości.
Problemem są nie tylko same profile obiektów. Stefan Hula, asystent trenera żeńskiej reprezentacji, w podcaście "Podskok" zwrócił uwagę na szczegóły. W Val di Fiemme popołudniami zazwyczaj wieje w plecy, a na dużej skoczni prędkości dochodzą niemal do 100 km/h - poziomu znanego z mamuta w Vikersund. "Dla mężczyzn to do przejścia, ale kobiety mają ogromny problem. Zwłaszcza na K98, gdzie stosunek wysokości do długości jest skrajny" - mówił Hula. To właśnie tę mniejszą skocznię środowisko zgodnie określiło jako "bubel".
Również trener męskiej kadry Maciej Maciusiak nie kryje obaw. "Dopóki wieje w plecy, problem jest mniejszy. Gorzej, gdy podmuchy zmieniają się na czołowe. Wtedy skoczkowie lecą wysoko, a potem gwałtownie spadają. To naprawdę niebezpieczne" - ocenił, cytowany przez TVP Sport.
Nic dziwnego, że Polacy - zarówno panie, jak i panowie - odwołali zgrupowanie w Predazzo. Zamiast włoskich gór wybrali Zakopane. "Skocznie już poznaliśmy, a tam są przeciążenia, spada się z wysokości. To jest jednak ryzyko. A my nie chcemy teraz ryzykować" - tłumaczył Hula.














