Dynamika wydarzeń zaczęła się w Planicy, podczas ostatniego formalnego weekendu ze skokami narciarskimi. Celowo używam słowa "formalnego", bo przedwczoraj plejada gwiazd, na czele z kapitanami w osobach byłych legend skoków narciarskich, wzięła udział w ciekawych zawodach Red Bull Skoki w Punkt na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.
Krzysztof Miętus asystentem Macieja Maciusiaka? Ustalenia Interii
To właśnie w stolicy polskich Tatr dowiedzieliśmy się od Adama Małysza, prezesa Polskiego Związku Narciarskiego, że wciąż nie stracił wiary, iż Thomas Thurnbichler zdecyduje się przyjąć ofertę objęcia specjalnie utworzonej dla niego kadry juniorów.
Ustaliliśmy także, że dynamika reakcji na słowa Dawida Kubackiego i Aleksandra Zniszczoła, po początkowej woli ukarania zawodników za publiczne krytykowanie Thurnbichlera, doszła do momentu, w którym sprawców afery raczej nie spotkają żadne sankcje. Skoczkowie podczas wewnętrznej rozmowy zapewne usłyszą, że taka sytuacja nie może się już więcej powtórzyć, ale nie dojdzie do tego, by w przygotowania do nowego sezonu wchodzili napiętnowali karą.
W kuluarach trwa także giełda nazwisk współpracowników, którymi otoczy się w kadrze A Maciej Maciusiak. Sam szkoleniowiec mocno zawęził tę listę, gdy w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet ogłosił, że sztab kadry będzie złożony wyłącznie z Polaków. Od razu nadmienił, że Czecha Michala Doleżala, formalnie z innym paszportem, liczy już jako "naszego", spolszczonego człowieka.
Najważniejsze pytanie brzmi: komu dotychczasowy asystent w kadrze A powierzy swoją ostatnią rolę, jaką pełnił przy Thurnbichlerze? Według ustaleń Interii, Maciusiak już miał dokonać wyboru. Zdecydował, że na tej bardzo ważnej funkcji widzi olimpijczyka z 2010 roku, 34-letniego Krzysztofa Miętusa.
- Maciek wybrał sobie Krzyśka do tej roli. I uważam, że dokonał świetnej decyzji, nie mógł podjąć lepszej. Wiele osób nie zna Miętusa, a to jest super gość, zna się na wszystkim. Na sprzęcie się zna, na skakaniu także i tak dalej. Najlepiej, co mógł zrobić Maciek, to wziąć sobie Krzyśka Miętusa jako prawą rękę - dowiedział się dziennikarz Interii od osoby ze środowiska skoków.
Zakopiańczyk Miętus sam nie zrobił kariery w skokach narciarskich, zresztą to m.in. właśnie w jego kontekście mówi się, że należy do niemałego grona tzw. zmarnowanych talentów. W Pucharze Świata nigdy nie wszedł do najlepszej dziesiątki (11. miejsce w Klingenthal w 2013 roku). Życiową imprezą w jego karierze były igrzyska olimpijskie w Vancouver w 2010 roku, gdzie w dwóch konkursach zajmował 36. miejsca. Swoje nowe kompetencje zgłębiał także w poprzednim sztabie szkoleniowym kadry, realizując zadania asystenta technicznego trenera głównego kadry A. Miętus obecnie mieszka w Bielsku-Białej, gdzie osiadł razem z małżonką.
- Krzysiek zawsze kręcił się blisko kadr i najważniejszych osób, on posiadł multum wiedzy. To nie jest człowiek wyjęty jak królik z kapelusza. W środowisku wszyscy go znamy i wiemy, co sobą reprezentuje - usłyszeliśmy.
"Michal Doleżal wraca na wieżyczkę trenerską"
Inna z osób, słysząc nazwisko starszego z braci Miętusów (młodszy, Grzegorz Miętus, także był skoczkiem narciarskim) w kontekście roli asystenta, potwierdziła nasze ustalenia. Z zastrzeżeniem, że wola szkoleniowca musi zostać zatwierdzona przez władne do tego ciało, czyli zarząd Polskiego Związku Narciarskiego. - Maciek i Krzysiek wiedzą, że niejako stoją nad przepaścią. Jak im się uda, to będzie, że super, a w razie niepowodzenia w oczach opinii publicznej zostaną na dłużej spaleni. Dziennikarze narobią dymu i kibice przyjmą podobne patrzenie - mówi środowisko.
Istotną postacią w sztabie będzie także Michal Doleżal, główny trener jednoosobowego teamu pod nazwą "Kamil Stoch". O tym już wiadomo, że najbardziej utytułowany skoczek w historii zostanie na swojej indywidualnej ścieżce, ale inne zmiany mają być bardzo zauważalne. Przede wszystkim większość aktywności Orzeł z Zębu miałby odbywać razem z kadrą A, a ponadto - na co nie było zgody Thurnbichlera - popularny "Dodo" wróci na wieżyczkę trenerską, sekundując swojemu podopiecznemu z głównego gniazda. Czech miał zadeklarować się, że służy wszelką pomocą, więc prawdopodobnie przypilnuje spraw związanych z kombinezonami. Fachowo na tym sprzęcie zna się także m.in. Krzysztof Miętus.
Serwismenem ma pozostać Maciej Kreczmer, rolę fizjoterapeuty będzie pełnił Paweł Gurbisz, a kierownikiem i osobą od kontaktu z FIS-em miałby być Wojciech Jurowicz. Jako lekarz współpracował będzie zapewne doktor Aleksander Winiarski, a jako biomechanik dr Piotr Krężałek. Niewykluczone, że do sztabu kadry A dołączy prof. dr hab. Michał Wilk, kierownik Zakładu Treningu Sportowego AWF Katowice, już wcześniej współpracujący ze skoczkami narciarskimi w zakresie przygotowania motorycznego.
Artur Gac
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl













