Niemiec grzmi po medalu dla Polski. Dopatrzył się błędu. "Farsa"
Nie milkną echa tego, co wydarzyło się na skoczni w Predazzo podczas tegorocznych zimowych igrzysk olimpijskich. Najwięcej dyskusji wzbudził rzecz jasna pierwszy w historii konkurs duetów, przerwany w trakcie trzeciej serii po skoku Kacpra Tomasiaka, co dało nam srebrny medal. Oburzeni taką decyzją byli przede wszystkim Niemcy. Teraz głos w tej sprawie zabrał legendarny Jens Weissflog, dopatrując się błędu w decyzji jury, które nie czekało na poprawę fatalnych warunków atmosferycznych.

Po powrocie z igrzysk Mediolan-Cortina polscy skoczkowie narciarscy zdążyli już wystąpić w skróconych do jednej serii w mistrzostwach Polski, które wygrała nasza największa gwiazda imprezy czterolecia - Kacper Tomasiak. Mimo to w mediach wciąż wracają echa tego, co wydarzyło się na olimpijskiej skoczni w Predazzo. Przede wszystkim w konkursie duetów.
Niemcy wciąż nie mogą bowiem przeboleć decyzji jury, które anulowało trzecią odsłonę rywalizacji o medale po nieudanym skoku skazanego na niepowodzenie Kacpra Tomasiaka, który ruszył w bój podczas pamiętnej śnieżycy. Tym samym skasowany został wynik Philippa Raimunda, który poszybował aż 136 m, co dawało naszym zachodnim sąsiadom nadzieję na awans do czołowej trójki. A tak podopieczni trenera Stefana Horngachera zakończyli ostatecznie rywalizację na czwartej pozycji, przegrywając o zaledwie 0,3 punktu z Norwegami, którzy wywalczyli brązowe medale. Bezkonkurencyjni okazali się Austriacy, a na drugim stopniu podium stanęli reprezentanci Polski - Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek.
Skoki narciarskie. Niemcy nie mogą przeboleć konkursu duetów. Legenda grzmi
Oburzenia końcowym rozstrzygnięciem pierwszej w historii olimpijskiej rywalizacji duetów nie kryje legendarny Jens Weissflog - złoty i srebrny medalistka igrzysk w skokach narciarskich z 1984 roku. W jego opinii jury popełniło błąd przedwcześnie kończąc konkurs tuż po nagłym pogorszeniu się warunków atmosferycznych.
- W takich warunkach każde zawody Pucharu Świata są tylko przerywane na pół godziny. Odwołanie zawodów było farsą - stwierdził wprost 61-latek w rozmowie z serwisem Ran.de.
Podopieczni trenera Stefana Horngachera ostatecznie wrócili z Włoch z zaledwie jednym złotym medalem, wywalczonym w indywidualnych zmaganiach na skoczni normalnej przez Philippa Raimunda.
- Niemiecki Związek Narciarski z pewnością liczył na więcej. Złoty medal w skokach narciarskich rekompensuje wiele, ale blisko było także w konkursach mikstów i duetów, gdzie zajęliśmy czwarte miejsce. Tam z pewnością oczekiwano medalu. Nie można jednak mówić o rozczarowaniu. W takim dniu wiele czynników odgrywa swoją rolę. W zawodach mikstów wszystko zależało od nas samych, ale nie udało się. Trzeba wziąć za to odpowiedzialność. W duetach można było osiągnąć więcej, gdyby udało się doprowadzić zawody do końca - podsumował występ niemieckiej delegacji Jens Weissflog.














